Ks. prof. Czesław S. Bartnik - "Artykuły" |
Donos na Radio Maryja na forum europejskim Wzbiera już nowa fala ataków na Kościół w Polsce i na szczeropolskie media o ogólnym zasięgu, gdyż ateistyczni inżynierowie imperium europejskiego nie mogą ścierpieć polskiej wolności - religijnej i narodowej. Z tymi planami współpracują, niestety, także niektórzy Polacy złej woli.
W ramach Roku Francusko-Polskiego, w październiku 2004 r. w Paryżu, dwaj prelegenci polscy - Marcin Przeciszewski, przewodniczący i redaktor naczelny Katolickiej Agencji Informacyjnej (KAI), konsultor Komisji ds. Środków Społecznego Przekazu przy Episkopacie Polski, wiceprzewodniczący Forum św. Wojciecha, oraz Piotr M.A. Cywiński, przewodniczący Klubu Inteligencji Katolickiej (KIK) w Warszawie i przewodniczący Forum św. Wojciecha - przedstawili wspólny referat pt. "Kościół w Polsce po 1989 r. w obliczu nowych wyzwań demokracji". Referat jest raczej charakterystyką społeczno-politycznej strony Kościoła polskiego (autorzy nie znają pojęcia Kościoła lokalnego, mówią tylko: Kościół w Polsce, nigdy: Kościół polski), a nie ma tam mowy, wbrew tytułowi, o wyzwaniach istotnych, a więc duchowych, doktrynalnych i życiowych, gdyż Autorzy nie znają myślenia teologicznego. O Kościele mówią tak samo, jak się mówi o partii politycznej.
Ale ważniejsze rzeczy po kolei. Panowie Przeciszewski i Cywiński - nie wiadomo, kto więcej odpowiada za zawartość referatu - od razu zaczynają płytko, twierdząc, że w latach 1989-1996 Kościół polski poszukiwał kompromisów, a nie wolności w życiu publicznym, co zakłada, że albo Kościół miałby mieć pełną wolność publiczną za PRL-u, albo nie powinien być w ogóle obecny na forum publicznym, jak to jest we Francji. W ogóle zresztą rozchwiane jest rozumienie obecności Kościoła w życiu publicznym: raz że nie ma w Polsce takiej obecności, bo i nie powinno jej być, np. według księży, drugi raz że jest znaczna i powinna być, choć za taką obecność uważają m.in. listy pasterskie, komunikaty, masowe uroczystości, które przecież należą do forum wewnętrznego Kościoła. Poza tym niespójne jest rozumienie Kościoła: raz są nim tylko duchowni, drugim razem - "zaangażowani katolicy świeccy".
Przy tym dosyć wcześnie anonsowany jest problem Radia Maryja, mianowicie, że obecnie "Episkopat utracił całkowicie kontrolę nad Radiem Maryja i jego politycznym skrzydłem LPR". I tu już zaczynają się same dziwne rzeczy u naszych Uczonych, tak, jakby nie żyli w Polsce, a wiadomości czerpali z KAI-u. Otóż z powyższego sformułowania wynika, że radio niepaństwowe winno mieć kontrolę, czyli cenzurę polityczną. To się nazywa nowa "demokracja". Dalej, słuchacze są oszukiwani, jakoby Radio było w konflikcie z Episkopatem Polski, podczas gdy jest ono atakowane tylko przez grupę liberalną, służącą ideologii zachodniej. Przy tym ma kanoniczną umowę z Episkopatem, podpisaną jeszcze przez ks. bp. Tadeusza Pieronka jako sekretarza generalnego Episkopatu, o czym sam biskup pisze w wywiadzie. Radio jest kościelnie uregulowane z biskupem miejsca, ks. bp. Andrzejem Suskim, tylko tyle, że Radio nie chce przyjąć niechrześcijańskiej ideologii zachodniej. Przede wszystkim jest to Radio Polskiej Prowincji Redemptorystów, a więc kościelnie podlega zakonowi, który ma kanoniczną egzempcję, czyli zależy od swoich władz zakonnych i od Papieża, a nie jest na bezpośredniej służbie Episkopatowi krajowemu.
Liga Polskich Rodzin (LPR) nie jest "skrzydłem Radia Maryja", lecz Radio to udziela swojej rozgłośni wszystkim partiom politycznym i społecznym, zwłaszcza tym jednak, których dyskryminująco nie dopuszczają do siebie media publiczne państwowe, opanowane przez postkomunistów, liberałów, masonów, no i przez koncerny zachodnie, niechętne duchowi polskiemu. Prawda, że - jak piszą Autorzy - niektóre partie mieniące się chrześcijańskimi lub katolickimi nadużyły studia Radia Maryja, ale to nie jest już wina Radia, lecz szeroko występującego w Polsce braku odpowiedzialności politycznej i uczciwości. Panowie prelegenci zapewne nie wiedzą, jak częste i natarczywe są próby osadzenia w Radiu rozmaitych agentów i zdrajców ze strony liberałów, syjonistów, postmodernistów itp., żeby je rozsadzić niejako od wewnątrz. Dziwne jest, że nasi liberałowie tak są bardzo radzi z siebie.
Tylko częściowo jest prawdą, że duchowieństwo polskie jest nieufne wobec wszystkich partii politycznych. Po prostu sytuacja polityczna jest bardzo nieklarowna z powodu totalnego zakłamania i duchowieństwo nie chce się stać narzędziem nowych szulerów, w gruncie rzeczy wykorzystujących Kościół. Politycy solidarnościowi, raczej pseudosolidarnościowi, udawali wielkich przyjaciół Kościoła, lecz po upadku rządów prosowieckich i po nadarzeniu się korzystnej sytuacji zdradzali Kościół, bo im przeszkadzał w brutalnej i zakłamanej walce o władzę, w okradaniu kraju i krępował ich moralnie w "unowocześnianiu się". Tacy "fałszywi bracia", jak nazywa ich Pismo Święte, pojawili się też w wielu KIK-ach. A porażka AWS, o której piszą nasi Prelegenci, to nie była porażka polityki duchowieństwa ani katolików, lecz jeszcze raz nieuczciwa gra Unii Wolności, która podstępnie przejęła stery w państwie przy poparciu ze strony pseudosolidarnościowców, którzy zresztą sami się przy okazji bardzo dorobili i dzisiaj ich widzimy na wysokich stanowiskach. Duchowieństwo niczego nie zyskało, bo działało idealistycznie i moralnie, choć różni zbóje szczuli na nie i nadal szczują jako na rzekomych bogaczy.
Również zakłamane jest Wasze przedstawianie obecności i autorytetu Papieża z Polski. Panowie twierdzą, że Jan Paweł II panuje nad Polską jak król, sam miał to powiedzieć w Zgromadzeniu Narodowym w 1999 r.: "Niech żyje król!", a następnie stawiacie podstępny zarzut, że my słyszymy Papieża, ale go nie słuchamy. Tymczasem Papieżem u nas grają dowolnie lewica, różowi i syjoniści, którzy robią to po to, żeby go nie słuchać, a chcą nas sobie podporządkować tą drogą kościelną. Nie mówię już o tym, że pod tekstem kryje się zarzut "kultu jednostki", tylko liczy się na niedomyślność polskich odbiorców.
Są i dalsze kwiatki modernistyczne. Autorzy piszą, iż "ogólna opinia utrzymywała, że silna religijność w Polsce była owocem 'funkcji patriotycznej'" Kościoła, czyli związku Kościoła z Narodem Polskim. Nie, odpowiadają Autorzy, silna wiara w Polsce jest skutkiem "kultury polskiej". To mi filozofia. Autorzy nie cenią Narodu Polskiego i dla nich samo słowo "naród" jest trefne. Tymczasem kultura jest czyja? Nie narodu? Wiemy, o co chodzi, choć Francuzi zapewne nie odgadli tego zagadkowego języka. Na świecie "naród" jest tylko jeden, a mianowicie żydowski, a wszystkie inne to "nacjonalizmy". I postmoderniści chcą oderwać Kościół od każdego innego narodu, od żywych ludzi, a uczynić go folklorem. Tak KAI długo nie chciała wspomnieć o Kongresie Teologów Polskich na KUL-u, bo ten traktował o "Kościele w życiu publicznym", a rozpisywała się szeroko wcześniej i później o kolejnym Kongresie Kultury Chrześcijańskiej, którego kwintesencją było, jakoby główną cechą Kościoła polskiego był antysemityzm. Czy takie informacje są katolickie? Polacy nie dadzą się zapędzić w żadne zawężenia nacjonalistyczne.
W punkcie "archeologia ruchów" Autorzy piszą, że "pod koniec lat 40. Episkopat polski w obronie przed infiltracją i represją komunistyczną zawiesił działalność niemal wszystkich ruchów katolickich". Właściwie to mogliby napisać, że sam Kościół niemal się rozwiązał ze strachu. Tymczasem to rząd rozwiązał wszystkie organizacje katolickie i kościelne. Pamiętam, że nawet w seminarium duchownym nie mogliśmy kontynuować ani Sodalicji Mariańskiej, ani Bratniej Pomocy ("Bratniaka"), czyli finansowej samopomocy studenckiej, na to miejsce mogliśmy tylko ustanowić jednoosobowy urząd "Jałmużnika", czyli skarbnika. Przed wygłaszaniem takich opinii trzeba coś przeczytać, bo Panowie są młodzi. Kiedy się zaś mówi, że Caritas Polska została powołana dopiero w roku 1990, to należało przypomnieć, że poprzednia Caritas została rozwiązana przez okupacyjne władze komunistyczne w roku 1950.
Tak! Fenomen Radia Maryja i związane z nim grupy są - zdaniem naszych nauczycieli - "poza Kościołem". A skąd żeście to takich teologów wyrwali...? Owszem, i o mnie mówi jeden z moich licznych uczniów, chcąc się przypodobać liberalnemu biskupowi, że moje prace o narodzie, nawet teologia narodu, ustawiają mnie "poza Kościołem". Zastanawiające jest to ukąszenie węża przeciwko czwartemu przykazaniu: "Czcij ojca swego i matkę swoją!". Ludzie skazy liberalnej jakby kończyli gdzieś jedną wspólną akademię, jak kiedyś politycy w Dubnie pod Moskwą.
"Radio Maryja - piszą nasi Autorzy - wyraża się językiem patriotycznym, obronnym, autorytarnym, tradycyjnym i w pewnych momentach nacjonalistycznym". Trochę prawda, a trochę napaści. Jest patriotyczne, bo tak każe Ewangelia i takim czynią je współpracujący i słuchacze, których już zmęczyła ciągła niewola ateistyczna i moralna, a media publiczne są sterylne co do wyższych wartości. Jest "autorytarne", zdaniem Prelegentów, bo nie rozsiewa wątpliwości w wierze i moralności, lecz głosi ustalone prawdy katolickie, podczas gdy niektórzy redaktorzy "Tygodnika Powszechnego", ultrakatoliccy, powiadają, że mogą sobie dogmaty wybierać: w jedne wierzą, w drugie nie wierzą, wybierają sobie dogmaty jak ulęgałki. A czy są "momenty nacjonalistyczne"? Autorzy mają tu na myśli co innego, a mianowicie "antysemityzm". To takie polowanie na Polaków z nagonką. Filosemici polscy wyrządzają krzywdę prawdziwym Żydom, których podziwiamy, szanujemy i po bratersku lubimy, a których się przedstawia nam ciągle jako straszaki, historyczne i obecne.
Radio Maryja - piszą nasi Autorzy - "nie posiada asystenta kościelnego z ramienia Episkopatu". Otóż dziwi ta uporczywa ignorancja prawa kościelnego. Radio Maryja nie ma tytułu "katolickie", choć jest całkowicie katolickie (por. kanony KPK: 300, 803, 808, 831) i dlatego zgodnie z prawem nie potrzebuje asystenta kościelnego z zewnątrz, choć może któryś z Panów chciałby nim być. Ma natomiast asystenta wewnętrznego - są nim prezbiterzy, teologowie zakonni, jest Prowincja Polska Redemptorystów, no i Generał Zakonu, a wreszcie sprzyja Radiu sam Papież. Radio nie stara się o tytuł "katolickie", bo wrogowie Polski daliby komisarza liberała lub masona, który by usunął ojca Rydzyka i zniszczył Radio, jedyny wolny głos polski w sytuacji zdominowania kraju przez siły obce i jakby zaborcze. Proszę popatrzeć na sprawy Rywina, Orlenu i wiele innych.
Radiu - mówią Prelegenci - "towarzyszy uproszczona wizja świata". "Uproszczona" w języku postmodernistycznym oznacza, że przyjmuje tylko jedną prawdę i odrzuca pluralizm religijny i moralny, który przyjmuje też pluralizm prawdy, według którego jednakowo prawdziwe są zdania, że "Bóg istnieje" i że "Bóg nie istnieje", że przykazanie "Nie cudzołóż" jest dla jednych wolą Bożą, a dla drugich przestarzałym wymysłem ludzkim. Dalej Radiu zarzuca się, że "posługuje się językiem polityki". Czy katolikom nie wolno zajmować się polityką? Tylko ateista może mówić o polityce? Taka jest nowoczesna demokracja? I tutaj LPR jest znowu przypisana Radiu Maryja i ma być partią "skrajnie prawicową". Tak, jest tu ciągła wściekłość, że Unia Wolności padła. Unia Wolności nie jest skrajnie prawicowa, choć forsuje gigantycznych oligarchów i bogaczy, a LPR jest "skrajna", bo należą do niej ludzie otwarcie wierzący i publicznie przyznający się do katolicyzmu. "Nieskrajna" partia to taka, gdzie wiarę się ukrywa w polityce. Taka jest nauka liberalizmu.
Mówienie, że "wokół Radia Maryja powstaje imperium finansowe i polityczne", ma już charakter kryminalny. To taką dajecie wolność katolikom? Dobrowolne małe składki nazywacie "imperium finansowym", a miliardy dolarów koncernów medialnych i ściąganie od nędzarzy pieniędzy pod przymusem uważacie za drobny kram? Gdzieście zdobyli taki język? To nie w kulturze polskiej. Zresztą oszczerczy i fałszywy film "Imperium ojca Rydzyka" nie został odwołany. I to jest dowód, że takie radio musi istnieć, bo z państwa powstaje banda. Film przeciwko panom Kaczyńskim został wycofany, bo oni mają władzę. A duchownego katolickiego można deptać, bo nie ma władzy i jest łagodny, "musi przebaczać"?
Autorzy nasi powtarzają, że "język Radia Maryja pozostaje ksenofobiczny, autorytarny, wykluczający wielkie osobistości ze środowiska polskiego (nie wykluczając pewnych biskupów)". Otóż to znowu trzeba pomóc odczytać. Język rzekomo ksenofobiczny to taki, który buduje na wierze i objawieniu, a nie zrównuje wszystkich religii i wszystkich światopoglądów, nie wielbi Czesława Miłosza jako wzoru Polaka i katolika, no i nie poddaje wszystkiego pod osąd liberalnych biskupów, zwłaszcza bp. Tadeusza Pieronka. Ale faktycznie wszyscy biskupi mają zawsze wolny dostęp do Radia w dzień i w nocy i mogą dyskutować ze słuchaczami w Rozmowach niedokończonych.
Autorzy uważają, że papieskie wezwanie Polski do UE było "przegraną Radia Maryja". Jest w tym dużo prawdy, ale Polska to nie samo Radio Maryja. Rzeczy religijne i polityczne nadal nie są ściśle rozgraniczone. Inna jest racja rzeczy doczesnych, a inna religijnych. I katolicy mają pełną wolność w sprawach społeczno-politycznych. Dlatego wejście do Unii nie umniejszyło roli Radia, a chyba jeszcze bardziej je wyniosło. Dlatego to właśnie nasilają się ataki na nie. Ateiści i liberałowie są bardzo bezwzględni i brutalni. W punkcie "Episkopat i Radio Maryja" Autorzy dodają, że grupa biskupów, powołana do sprawy Radia Maryja, "poniosła prawie totalną klęskę". Dlaczego klęskę? To takie liberalne podpuszczanie biskupów i jątrzenie. Owa grupa po prostu po zbadaniu sprawy, nagłośnionej przez wrogów patriotycznego Radia, stwierdziła wbrew liberałom, że zarzuty są niesłuszne i wszystko jest zgodne z prawem kanonicznym i z duchem Kościoła, najwyżej można by je może lepiej zharmonizować w dziedzinie duszpasterskiej z diecezjami, choć wtedy diecezje musiałyby pomóc finansowo.
A "rozpaczaniem", że Radio Maryja współpracuje z Rosją, Autorzy nie wzburzą Francuzów i nie zrobią z nich wrogów Rosjan, bo oni są całą duszą za Rosją, dziś chcą jej po cichu oddać Ukrainę, jak oddali już Białoruś, a Polska dla nich nic nie znaczy. Uderzyło mnie to, że kiedyś profesorowie z Sorbony pytali mnie, czy Polacy mają swój język odrębny, czy posługują się rosyjskim.
Jest to taki cały nurt. A. Brzeziecki i K. Burnetko piszą, że twórcy III Rzeczypospolitej uzgodnili w Magdalence, iż "nie dopuszczą do władzy żadnych ruchów narodowo-katolickich". Było to kontynuowanie planów z roku 1897, żeby Polska była krajem wielonarodowościowym i by mniejszości w niej zapanowały. Realizuje to teraz wyraźnie Unia Wolności.
Nie możemy dopuścić do tego, żeby do ogromnego zła politycznego, gospodarczego, duchowego, do zniewolenia, matactw władz, ucisku ze strony oligarchów, korupcji urzędników i biznesmenów, co ukazuje doniosła Komisja Sejmowa, do ogólnej nieprawości i degeneracji mediów, rozwalania instytucji, walk wywiadów, niszczenia prawa, etosu, tradycji, rozbijania świadomości narodowej i społecznej, rozkładu moralnego, zbrodni mafijnych, osłabienia państwa, bezrobocia, zniszczenia Kościoła, rozwoju ateizacji i cywilizacji śmierci, ciągłych przestępczych ataków na Radio Maryja, ateizacji kultury, sztuki i wychowania, lżenia wszystkiego, co polskie - dołączyły się czynniki katolickie, choćby owiane duchem nowych czasów i potrzebą reformy Kościoła. Tak dalej być nie może. Katolicy nie mogą zwracać się o pomoc do ateistów francuskich, by dławić Radio Maryja jako głos wolny, wolność ubezpieczający. Jeśli to nie będzie radykalnie odmienione, to KAI, KIK-i i wszelkie inne podobne instytucje, przynoszące Polsce i Kościołowi prawowiernemu duże szkody, muszą zostać szybko rozwiązane, gdyż Ojczyzna ginie.
ks. prof. Czesław S. Bartnik
| |||
![]()
![]()
![]() |