O. Jacek Salij - "Mały gość gimnazjalny" |
Co to właściwie jest klonowanie? Każdy mówi co innego?
Może nawet Ty sam już klonowałeś kwiatki. Polega to na tym, że od rośliny odrywasz świeżą gałązkę i wsadzasz do ziemi; jeśli będziesz o nią dbał, wyrośnie z niej druga taka roślina. Po grecku "klon" znaczy "gałązka". Klonowanie jest to powstawanie z jednej rośliny albo z jakiejś innej żywej istoty drugiej takiej samej.
Czy dziecko jest taką "gałązką" swoich rodziców?
Właśnie, że nie. Każde dziecko ma tatę i mamę, a klonowanie polega na tym, że nowy organizm pochodzi tylko od jednego organizmu. Dlatego dziecko jest zazwyczaj podobne trochę do mamy, trochę do taty. Ty na przykład oczy masz takie same jak twoja mama, a podbródek jakbyś sobie wziął od taty. Organizm sklonowany jest calusieńki podobny do organizmu, od którego pochodzi.
Gdyby człowiek mógł przychodzić na świat drogą klonowania, to wtedy ja bym musiał być "gałązką" mojego taty, bo jestem chłopcem - i byłbym taki sam jak mój tata 30 lat temu?
A twoje siostry byłyby takimi "gałązkami" twojej mamy, tylko że jedna o trzy lata młodsza od drugiej. I byłyby zupełnie podobne do twojej mamy, i jedna do drugiej. Co gorsza, nie byłyby twoimi siostrami, bo Ty nie miałbyś ani z twoją mamą ani z siostrami nic wspólnego.
Jak to?
Bo przecież dlatego jesteście jedną rodziną, że wasi rodzice kiedyś bardzo się pokochali, a teraz wy jesteście ich dziećmi. Każde z was jest dzieckiem i taty i mamy.
To prawda, że kiedy rodzice żyją ze sobą w zgodzie, wówczas dzieci się z tego cieszą. A kiedy rodzice się ze sobą pokłócą, wtedy dzieci marzą o tym, żeby jak najszybciej się pogodzili.
Bo Pan Bóg tak stworzył człowieka, żeby miłość rodziców do dzieci była zanurzona w ich wzajemnej miłości.
Tak, ale co to ma wspólnego z klonowaniem?
Chciałem, żebyś sobie pomyślał, jak to dobrze, że normalnie sklonowanie dziecka jest absolutnie niemożliwe. I jak to dobrze, że każde dziecko ma dwoje rodziców. I że Pan Bóg tak wszystko ułożył, że każde dziecko potrzebuje rodziców oraz ich miłości.
Ostatnio jednak ciągle się mówi o klonowaniu człowieka.
Stało się ono możliwe dzięki ogromnemu postępowi biologii (zwłaszcza tej jej gałęzi, która nazywa się genetyką). Kilka lat temu urodziła się pierwsza sklonowana owca. Wymagało to ogromnie skomplikowanej i kosztownej techniki. Zanim uczonym udało się doprowadzić do urodzenia się tej owcy, podjęto 276 nieudanych prób. Udało się dopiero za 277. razem.
Po co tyle wysiłków, skoro owiec nam nie brakuje i coraz nowe jagnięta rodzą się w sposób naturalny?
Widzisz, również podczas tamtych nieudanych prób sklonowania owcy uczeni uważnie wszystko obserwowali i pogłębiali swoją wiedzą. Dla owcy zaś to nie jest krzywda, że nie ma dwojga rodziców. Małemu jagniątku wystarczy to, że dorosła owca je wyliże i nakarmi mlekiem. Jagnięta, kiedy dorosną czyli kiedy staną się owcami lub baranami, w ogóle nie wiedzą tego, kim są ich rodzice.
No tak, a klonować dziecko i pozbawić je normalnych rodziców to znaczy strasznie je skrzywdzić.
Dlatego prawie wszyscy ludzie protestują przeciwko planom klonowania człowieka. Ostatnio specjalną uchwałę podjął na ten temat Parlament Europejski.
Słyszałem, że w Anglii chcą klonować ludzkie zarodki do leczenia ludzi dorosłych i chorych dzieci.
Przypomnę Ci najpierw, co to jest ludzki zarodek. Jest to taka grudka, początkowo tak mała jak ziarnko maku, która życie zawdzięcza swoim rodzicom. Początkowo każdy z nas był taką małą grudką. Niesamowite jest to, że już w tej grudce zawarte są szczegółowe cechy fizyczne człowieka i jego zdolności, a również słabości, np. skłonność do jakiejś choroby.
Czyli że ludzki zarodek, nawet kiedy jest taki mały, jest prawdziwą istotą ludzką!
Otóż to. Dlatego powoływanie go do życia nie po to, żeby się urodził, ale tylko po to, żeby go wykorzystać do leczenia innych ludzi, jest wielkim grzechem.
Nie rozumiem, jak ludzki zarodek może być lekarstwem.
Już ten zarodek mały jak ziarnko maku nosi w sobie taką cudowną tajemnicę, że stopniowo rozwija się w nim wszystko, co człowiekowi potrzebne - i głowa, i ręce, i nogi, i oczy, i uszy, i serce, i nerki, i wątroba. Otóż niektórzy uczeni wpadli na taki ponury pomysł, że można powołać do życia ludzki zarodek tylko po to, żeby go użyć do leczenia. Chcą np. wziąć z niego takie komórki, z których da się wyhodować jakiś narząd i wszczepić go choremu człowiekowi, który właśnie tego narządu potrzebuje.
To okropne.
Oczywiście, że okropne. Takie posługiwanie się drugą istotą ludzką jest po prostu niegodziwe.
Tyle że zarodek jest bardzo mały.
Zaraz, zaraz. Skoro twoja najmłodsza siostra jest trzy razy mniejsza od Ciebie, czy znaczy to, że ona jest mniej człowiekiem niż Ty?
Jednak ludzki zarodek nie jest chyba jeszcze niczego świadomy.
Czy myślisz, że Maciek, który dopiero co urodził się twojej kuzynce, ma taką wielką świadomość? A przecież jest takim samym człowiekiem, jak Ty i ja.
Przecież powiedziałem, że to okropne, jeśli ktoś chce w taki sposób posłużyć się ludzkim zarodkiem.
Pamiętam o tym. W tej rozmowie chcemy jednak sobie różne rzeczy wyjaśnić.
Wyobraźmy sobie, że ktoś ma chorą wątrobę, której nie da się już uleczyć. Czy nie ma innego sposobu, żeby miał nową wątrobę?
Akurat jeśli idzie o wątrobę, okazuje się, że w naszym szpiku znajdują się komórki, które można pobudzić do rozwinięcia się w wątrobę. Na razie nie znaleziono jeszcze metody, żeby praktycznie to wykorzystać, ale to chyba kwestia tylko kilku lat.
Jakie to wszystko ciekawe, ale i trudne do zrozumienia!
Wiesz Ty co? Zakreślę Ci ołówkiem słowa z Psalmu 139, a Ty je przeczytaj na głos.
Ty, Boże, utworzyłeś moje nerki,
Ty utkałeś mnie w łonie mej matki.
Dziękuję Ci, że mnie stworzyłeś tak cudownie,
godne podziwu są Twoje dzieła.
| |||
![]()
![]()
![]() |