O. Jacek Salij - "Mały gość gimnazjalny"

Czy wolno w pewnych wypadkach zabić człowieka?

Jakieś straszne pytania chodzą Ci po głowie!

Bo ostatnio wszyscy mówią, żeby zgładzić terrorystów, którzy dokonali zamachu w Nowym Jorku.

Przecież oni zginęli w tamtym zamachu.

Powinno się ich zabić przedtem. Wtedy nie byłoby tamtego wielkiego nieszczęścia.

Przecież oni nie nosili koszulek z napisem: "Ja jestem terrorystą". Ale wiesz co, ja na chwilę zmienię temat. Przypomniało mi się następujące wydarzenie. Pewien dziesięcioletni chłopiec znalazł w biurku swojego taty rewolwer. "Tatusiu, uważaj, teraz cię zastrzelę!" I naprawdę strzelił. Niestety, celnie. Tata się przewrócił, a on na to: "Wstawaj, tata, przecież to tylko zabawa!" Niestety, tata już nie żył.

Straszne.

To jest, niestety, prawdziwa historia. Opowiedziałem Ci ją, bo tak jakoś czuję, że niektórych ludzi podnieca samo mówienie o zabijaniu. Boję się, żeby czegoś takiego nie było podczas naszej rozmowy.

Terroryści zabili jednak tysiące ludzi i musimy się przed nimi bronić.

Zgoda. Jednak nie mów od razu: "Trzeba ich zabić". Tu można się bardzo pomylić i zabić kogoś niewinnego. Gdyby zresztą naprawdę zabić terrorystę - czy myślisz, że to zwiększy nasze bezpieczeństwo? Po usunięciu jednego terrorysty pojawi się dwóch następnych. Nie wystarczy zerwać chwast, trzeba usunąć jego korzeń. Trzeba usunąć korzeń terroryzmu, a nie zabijać terrorystów.

Nie bardzo zrozumiałem.

Terroryzm nie bierze się stąd, że jacyś źli chłopcy postanowili sobie zabijać niewinnych ludzi. Ktoś przeznacza na to ogromne pieniądze, gdzieś są prowadzone obozy szkoleniowe dla terrorystów, ktoś prowadzi organizacje, które ich skupiają i popierają. Gdyby to wszystko udało się rozpoznać i zlikwidować, wyrwany zostałby korzeń terroryzmu. A Ty chciałbyś od razu zabijać terrorystów.

Czyżby nawet terrorysty nie wolno było zabić?

Dam Ci przykład. Wyobraźmy sobie, że do jakiegoś przedszkola wpadł szaleniec i zaczął bić, a nawet zabijać dzieci. Załóżmy, że ktoś w obronie dzieci zabije tego szaleńca. Na pewno ten człowiek dostanie medal od ministra, a rodzice będą mu dziękować jako wybawicielowi swoich dzieci. Jednak zauważ, że pierwszym celem tego dzielnego człowieka nie było zabicie napastnika, ale obrona zagrożonych dzieci.

Gdyby ten napastnik przeżył, czy nie należałaby mu się kara śmierci?

Nie żądasz chyba kary śmierci dla osoby umysłowo niepoczytalnej. Jeżeli ktoś taki jest niebezpieczny dla innych, należy raczej opiekować się nim w jakimś zakładzie zamkniętym.

W Stanach Zjednoczonych wykonano wyrok śmierci na terroryście, który spowodował śmierć ponad stu ludzi. On dobrze wiedział, co robi. W takim przypadku kara śmierci jest chyba czymś słusznym?

Jednak lepiej byłoby nawet wobec tak wielkiego zbrodniarza tej kary zaniechać.

Przecież życie zbrodniarza nie może być ważniejsze, niż życie niewinnych ludzi, którym ona zagraża!

Święta racja! Dlatego wielkich zbrodniarzy powinno się trzymać w dobrze strzeżonych więzieniach, tak żeby już nie mogli popełnić następnej zbrodni.

Hitler był jednym z największych zbrodniarzy, jacy byli na świecie. On jednak nie bał się więzienia, bo sam wysyłał do więzień i na śmierć miliony ludzi. Czy wolno było go zabić? Zapobiegłoby to wielu nieszczęściom.

Kiedy w roku 1939 Niemcy zdobyli Warszawę i Hitler przyjechał do naszej stolicy na zwycięską defiladę swoich wojsk, grupa polskich oficerów rzeczywiście planowała zamach na tego zbrodniarza. Gdyby ten zamach doszedł do skutku, byłaby to uzasadniona obrona przed krzywdą, jaką wtedy nam Hitler zadawał.

Podobnie jak czymś słusznym jest bronić dzieci przed szaleńcem, który napadł na przedszkole?

Dokładnie.

Mam jeszcze ostatnie pytanie. Ci terroryści, którzy zrobili masakrę w Nowym Jorku, wiedzieli, że sami w tym ataku zginą. Czy to znaczy, że zabijając innych, sami popełnili samobójstwo?

Domyślam się, do czego zmierzasz.

Podobno wierzyli, że za to pójdą do nieba?

Sami muzułmanie mówią, że islam takich niegodziwości nie naucza. Chyba tylko sam diabeł może komuś podpowiedzieć taką niedorzeczność, że za dokonanie zbrodni czeka go nagroda wieczna. Bóg prawdziwy jest samą miłością. On brzydzi się nawet najmniejszym złem. O ileż bardziej brzydzi się zbrodnią, i to zbrodnią tak straszną.

  NA POCZĄTEK ROZDZIAŁU  
POWRÓT NA STRONĘ GŁÓWNĄ POWRÓT DO MENU Biblioteka wirtualna Spis treści