O. Jacek Salij - "Mały gość gimnazjalny" |
Przykazanie miłości mówi, że Pana Boga należy kochać z całego serca i z całej duszy. Czy serce i dusza to jedno i to samo?
Jak wiesz, serce to jest taki mięsień w ciele, którego zadaniem jest pompowanie krwi, aby mogła się rozchodzić po całym organizmie. Dlatego symbolicznie sercem nazywamy naszą zdolność do miłości. Bo chcielibyśmy, żeby miłość ogarniała wszystkie nasze czyny i zachowania - podobnie jak krew, dzięki sercu, dochodzi do wszystkich cząsteczek naszego ciała. Dlatego o kimś, kto kocha ludzi, mówimy, że jest to człowiek z sercem. Bo chociaż wszyscy ludzie, również egoiści, mają to serce, które jest mięśniem do pompowania krwi, to jednak nie wszyscy mają to serce, które jest symbolem miłości.
Serce jest symbolem miłości. Chyba to rozumiem. A dusza?
W naszym ciele nie ma organu o tej nazwie. O duszy mówi się w przykazaniu miłości nie symbolicznie, ale dosłownie. Dusza to jest duchowa, bezcielesna strona człowieka. Gdybyśmy nie mieli duszy, nie moglibyśmy kochać ani Pana Boga, ani naszych rodziców, ani w ogóle nikogo.
A mój pies? Wydaje mi się, że on mnie kocha.
Pies może być do Ciebie przywiązany. Może się do Ciebie łasić, może Cię przyjaźnie polizać, a nawet - pod wpływem instynktu - ryzykować swoje życie, żeby Cię uratować z pożaru. Jednak to nie jest miłość. Zauważ, że zwierzęta są bardzo opiekuńcze dla swojego potomstwa, ale potem, kiedy już ono dorośnie, odpędzają je od siebie. Chyba nawet potem już nie pamiętają o tym, że to są ich dzieci. Tylko ludzie są związani ze swoimi dziećmi na zawsze. Bo człowiek to nie tylko ciało. Jest w nas coś duchowego - i właśnie to nazywamy duszą.
Jeszcze jest coś, czym człowiek różni się od zwierząt! Zwierzęta się nie modlą!
W każdym razie nigdy jeszcze nie widziano, żeby jakiś kotek się żegnał po wstaniu ze swojego łóżeczka, albo odmawiał modlitwę przed jedzeniem. My jeszcze tym różnimy się od zwierząt, że mamy poczucie swojego "ja".
Nigdy o tym nie pomyślałem. Czy również mój pies nie ma poczucia swojego "ja"?
Chyba nie ma. Nawet Ty musiałeś długo się rozwijać, zanim do końca uświadomiłeś sobie, że Ty to jesteś Ty. Pamiętam, że jeszcze kilka lat temu nie umiałeś mówić o sobie "ja", tylko mówiłeś na siebie "Tomek", tak jakbyś chciał mówić o jakimś innym dziecku, a nie o sobie. To właśnie dzięki temu, że jest w nas to coś duchowego, co nazywamy duszą, człowiek jest zdolny do odczuwania swojego "ja".
To niezwykłe! Jest tylu ludzi na świecie, a tylko ja to jestem ja!
To samo mogą powiedzieć o sobie i Urszulka, i Monika, i Michał, i w ogóle wszyscy ludzie. To naprawdę niezwykłe!
Skąd się to bierze, że ja to jestem ja, i że tak samo jest z każdym człowiekiem?
Po prostu Pan Bóg nas stworzył na swój obraz i podobieństwo. Kochać może tylko ktoś, kto wie o tym, że kocha, a do tego potrzebne jest poczucie swojego "ja".
W którym momencie człowiek otrzymuje duszę.
To jest pytanie źle sformułowane. Przecież dopóki nie ma duszy, nie ma też człowieka. Kiedy rozwijałeś się pod sercem swojej mamy, początkowo nie miałeś ani rączek ani nóżek, ani oczu ani uszu. To wszystko rozwijało się w Tobie - i we mnie, i w każdym dziecku - stopniowo. Ale dusza była w każdym z nas od samego początku. Gdyby jej nie było, nasze ciała nie mogłyby się rozwijać. Duszę - czyli samego siebie - każdy z nas otrzymał bezpośrednio od Boga. Stanowi ona samo centrum ludzkiej osoby. To dzięki niej rozwinęła się w nas później świadomość samego siebie, to poczucie "ja", o którym mówiliśmy.
Gdzie znajduje się dusza: w mózgu, w sercu, a może na ramieniu?
Z tym ramieniem, to widzę, że żartować Ci się zachciało. Przecież dobrze wiesz, że kiedy ktoś mówi: "miałem duszę na ramieniu", to tylko przenośnia, która znaczy: "bardzo się bałem".
Ale tak poważnie: Dusza jest w naszym mózgu, czy w sercu?
Ani w jednym, ani w drugim, a raczej: i w mózgu, i w sercu, i w ogóle w całym ciele. Jest ona jednak czymś duchowym, dlatego się nie dzieli, tak jak się dzielą rzeczy materialne. Dusza jest cała w każdym miejscu naszego ciała.
Jeśli komuś przeszczepią serce, czy taki człowiek ma w sobie fragment duszy tamtego człowieka, z którego ciała serce zostało pobrane?
Przecież mówiłem Ci, że dusza nie dzieli się na kawałki. Dusza tamtego człowieka, który zapewne zginął w wypadku samochodowym, poszła na sąd Boży. Jeśli przeszczep serca się uda, to serce będzie już częścią ciała tego drugiego człowieka i również dusza tego drugiego będzie je ożywiała.
To na sąd Boży nie idzie człowiek, tylko dusza?
Jesteś bardzo dociekliwy! Oczywiście, to ja pójdę na sąd Boży, ale wskutek śmierci pozostanie ze mnie przy życiu tylko moja dusza, czyli - jak to sobie wyjaśniliśmy - samo centrum mojej osoby. Centrum duchowe, nie materialne. Dopiero w dniu zmartwychwstania odzyskamy w pełni samych siebie. Ale o tym przecież już rozmawialiśmy.
| |||
![]()
![]()
![]() |