O. Jacek Salij - "Mały gość gimnazjalny" |
Dlaczego wszechświat jest taki ogromny? Rozciąga się na miliony i miliardy lat świetlnych! To się w głowie nie mieści! Nasza Ziemia jest wobec tego ogromu tylko pyłkiem kosmicznym!
Ale na tym "pyłku kosmicznym" tylko ktoś bardzo odważny i po starannym przygotowaniu może próbować się zmierzyć z bezkresem mórz i oceanów, z ogromem Himalajów albo Andów, pustyń śnieżnych wokół obu biegunów albo piaskowych pustyń Afryki, Azji czy Australii.
Naprawdę w głowie się kręci!
Bezkresne jest nawet jedno małe ziarenko piasku. Współczesna fizyka odkryła tak małe cząstki materii, że nie da się ich obserwować nawet pod najpotężniejszymi mikroskopami. Jak na razie, nie widać końca tych badań.
Dlaczego świat jest taki tajemniczy? Taki bezkresny?
To są znaki jego pochodzenia od nieskończonego Boga. Właśnie dlatego i jednego małego ziarnka piasku do końcu nie zgłębimy, i cały kosmos jest taki nieogarniony. A już szczególnie człowiek jest wielką tajemnicą. I to nawet dla samego siebie. Ja na przykład nie znam do końca samego siebie. Chyba każdy człowiek musi to o sobie samym powiedzieć: "nie znam samego siebie do końca!" Bo jesteśmy stworzeni na obraz i podobieństwo nieskończonego Boga.
Skoro wszechświat jest taki ogromny, to może istnieją w nim jeszcze jakieś inne cywilizacje oprócz naszej?
Może istnieją, a może nie istnieją. Tego jeszcze nie wiemy.
A gdyby istniały, to czy tamte rozumne istoty też zbawił Pan Jezus?
Przeczytam Ci fragment pierwszego rozdziału Listu do Kolosan: W Jezusie Chrystusie "zostało wszystko stworzone - i to, co w niebiosach, i to, co na ziemi, byty widzialne i niewidzialne". I parę linijek dalej: "Zechciał bowiem Bóg, aby przez Niego znów pojednać wszystko z sobą: przez Niego - i to, co na ziemi, i to, co w niebiosach, wprowadziwszy pokój przez krew Jego krzyża". Ale najlepiej cały ten fragment przeczytaj sobie bezpośrednio w Piśmie Świętym.
Z tego wynika, że nawet stworzenia niewidzialne, czyli aniołowie, mają korzyść z krzyża Pana Jezusa.
Tym bardziej cały kosmos materialny, którego cząstką my jesteśmy. Skoro sam Syn Boży przyjął prawdziwe materialne ciało, to kiedy umierał na krzyżu, obejmował swoją miłością nie tylko ludzi, ale cały stworzony przez siebie wszechświat i wszystko, co w nim się znajduje. Nie wiemy, czy znajdują się w nim jakieś inne cywilizacje poza naszą, ale jeżeli się znajdują, to na pewno ukrzyżowany Pan Jezus objął je swoją miłością.
To może dlatego w chwili Jego śmierci słońce się zaćmiło i ziemia zatrzęsła. Może to było na znak tego, że Jego śmierć zapowiadała coś dobrego dla całego wszechświata.
Strasznie się cieszę, że nawet nie musiałem Ci tego mówić, tylko sam to zauważyłeś.
Ale jedno mi się nie zgadza. Przecież również przy końcu świata "słońce się zaćmi i księżyc nie da swego blasku i gwiazdy będą spadać z nieba". Przecież jeśli tak będzie, to wszystko spłonie. Czy nasza ziemia ma być zniszczona i unicestwiona?
Owszem, są ludzie, którzy sobie wyobrażają, że dzieje naszego świata skończą się jakąś powszechną katastrofą. Pismo Święte uczy czegoś zupełnie innego. To, co Ty nazywasz "końcem świata", Ewangelie określają: "wypełnienie czasów", czyli coś bardzo pożądanego, chociaż nie wiemy, na czym to będzie polegało.
Ale przecież spadanie gwiazd z nieba to naprawdę nic pożądanego.
Jak wiesz, obroty ciał niebieskich są dla nas podstawowym odniesieniem przy mierzeniu czasu. Obraz spadających gwiazd i ogólnego chaosu wśród ciał niebieskich wyraża tę prawdę, że obecny czas kiedyś się skończy i świat wkroczy wówczas w jakiś nowy porządek, którego nawet nie umiemy sobie wyobrazić. Nastąpi wówczas - to jest wyrażenie z Dziejów Apostolskich - "odnowienie wszystkich rzeczy". W Nowym Testamencie znajdziemy jeszcze takie sformułowania, że "oczekujemy nowego nieba i nowej ziemi", że "to, co stare, mija i wszystko stanie się nowe". Jak widzisz, z wielkim optymizmem i nadzieją mówi Pismo Święte o tym, co Ty nazywasz "końcem świata". Jeżeli to będzie "koniec", to tylko dla tego wszystkiego, co nie zasługuje na istnienie w tym nowym porządku.
Czy to znaczy, że nie musimy się bać końca świata?
Pierwsi chrześcijanie starali się nawet przyśpieszyć nadejście tego dnia. Można o tym przeczytać pod koniec Drugiego Listu Apostoła Piotra.
A kiedy ten dzień nastąpi? Czy jeszcze za naszego życia?
Na to pytanie odpowiedział nam sam Pan Jezus: "Lecz o dniu owym i godzinie nikt nie wie, nawet aniołowie niebiescy, tylko sam Ojciec". Zatem może to nastąpić już bardzo niedługo, a może ludzkość będzie czekała na ten dzień jeszcze tysiące lat. Jeden Pan Bóg to wie. To tylko wiemy na pewno, że ten dzień przyjdzie, bo Pan Bóg doprowadzi stworzony przez siebie świat do tej pełni, jaką dla niego zamierzył.
| |||
![]()
![]()
![]() |