O. Jacek Salij - "Mały gość gimnazjalny"

Interesuje mnie taki problem: Czy wolno podpowiadać?

A jak myślisz?

Czasem przecież trzeba wspomóc kolegę, który sobie nie radzi.

Kiedy zapytany uczeń wstał, jest cały zmieszany i milczy, często sam nauczyciel podpowiada mu początek odpowiedzi. Chce w ten sposób zorientować się, czy on się w ogóle tego nie nauczył, czy jednak coś tam umie.

Mnie chodzi o to, czy wolno podpowiadać koledze.

Przecież sam dobrze znasz odpowiedź na to pytanie. Mimo to porozmawiajmy o tym. Spróbuj pomyśleć i powiedz mi, co złego może być w podpowiadaniu.

Czasem kolega chce pomóc, ale podpowie błędnie. Wtedy jest to niedźwiedzia przysługa. Zwłaszcza jeśli zapytany uczeń znał prawidłową odpowiedź, ale się jeszcze namyślał.

Zwróć uwagę na to, że nauczyciel prawie zawsze widzi, kiedy uczniowie sobie podpowiadają. Czasem tylko brakuje mu już sił, żeby na to reagować. I teraz oceń taką sytuację: Zapytany uczeń zna odpowiedź, już ma ją zacząć i wtedy właśnie ktoś mu podpowiada. Załóżmy, że podpowiada trafnie. Co wtedy?

Wtedy nauczyciel sobie myśli, że on się nie nauczył. Kolega go właściwie skrzywdził.

A kiedy podpowiadasz koledze, który się nie nauczył, czy wtedy go nie krzywdzisz?

On może się przyzwyczaić do tego, że koledzy zawsze coś mu podpowiedzą, i w ogóle przestanie się uczyć.

Uczeń, który się nie uczy, też się uczy, tylko że czegoś złego. Uczy się nieodpowiedzialności, bierności, życia na koszt innych. Jak widzisz, nie ma niewinnej nieprawdy. Nieprawda zawsze wprowadza w nas coś złego. Nawet podpowiadanie zapytanemu koledze nie jest czymś niewinnym.

Ja uważam, że niektóre kłamstewka są raczej niewinne. Nikogo przecież nie krzywdzę, kiedy skłamię, że dlatego się spóźniłem, bo autobus nie przyjechał na czas.

Jednak nie masz racji. Przecież w ten sposób przyczyniasz się do tego, że ludzie coraz mniej sobie wzajemnie ufają. Zresztą powiedz mi szczerze: Czy nie prościej wtedy powiedzieć prawdę? Albo zamiast dawać nieprawdziwą odpowiedź, po prostu przeprosić za to, że się spóźniłeś? Przecież można wtedy zwyczajnie powiedzieć: "Bardzo przepraszam. Postaram się, żeby to było naprawdę ostatni raz".

Kiedyś graliśmy w piłkę na podwórku i Janek zbił szybę u sąsiada. Sąsiad wybiegł i zaczął na nas bardzo krzyczeć. My wszyscy ukryliśmy się. Tylko Janek został, zaczął tego pana przepraszać i obiecywał, że jego tata szkodę naprawi. Bardzo go wtedy podziwiałem. Ja bym tak chyba nie potrafił.

Zacznij od razu od dzisiaj unikać tych twoich "niewinnych" kłamstewek. Wtedy mówienie prawdy tak Ci wejdzie w krew, że będziesz się jej trzymał nawet w jakiejś jeszcze trudniejszej sytuacji.

Czy zawsze musimy mówić prawdę? Na przykład Iza przyznała się, że mama kupiła jej sukienkę w sklepie z używaną odzieżą. Teraz niektórzy za nią wołają: "lump! lump! lumpeks!". Moim zdaniem, Iza mogła to przed koleżankami ukryć.

Nie przypuszczałem, że niektóre dzieci potrafią być takie okrutne. Powinieneś bardzo stanowczo wziąć Izę w obronę.

Czy ona jednak musiała wtedy powiedzieć prawdę?

Bardzo dobrze zrobiła, że nie chciała kłamać. Ale całej prawdy też nie musiała mówić. Powiem więcej: To było nawet z jej strony nieroztropne, że to powiedziała. Nic koleżankom do tego, gdzie mama kupuje jej sukienki.

Wydaje mi się, że wymyśliłem sytuację, w której jednak wolno skłamać. To mogło się zdarzyć w czasie wojny. Hitlerowcy gonią partyzanta i pytają mnie, czy ja go widziałem. Gdybym pokazał im zupełnie inną drogę, niż ten partyzant uciekał, uratowałbym mu życie. Ale uratowałbym mu życie za pomocą kłamstwa.

To jest bardzo ciekawy przykład. Pozwól jednak, że ja na chwilę zupełnie zmienię temat. Czy mógłbyś mi powiedzieć, jaka jest różnica między zabójstwem i morderstwem?

Zabić człowieka można nawet przypadkowo, na przykład przez pomyłkę naciskając na gaz, zamiast na hamulec. Morderstwo to jest świadoma zbrodnia.

Od razu widać, że nie masz jeszcze prawa jazdy, bo prawdziwym kierowcom właściwie nigdy nie zdarza się taka pomyłka. Ale mniejsza o to, bo właściwie Twoje wyjaśnienie jest świetne.

Nie rozumiem jednak, po co zmieniliśmy nasz temat.

Bo chciałbym odróżnić kłamstwo od takiego powiedzenia nieprawdy, które kłamstwem nie jest. Kiedy jakiś zły człowiek goni niewinnego człowieka, żeby go zabić, wolno mu podłożyć nogę, wolno nawet do niego strzelić. Tu chodzi przecież o obronę niewinnego człowieka. Tym bardziej wolno wtedy powiedzieć taką nieprawdę, która zmyli tego złoczyńcę i uratuje życie niewinnemu człowiekowi. Nie nazywajmy jednak tego kłamstwem. Przecież Ty wtedy nie kłamałeś, tylko ratowałeś komuś życie.

Na szczęście takie przypadki prawie nigdy się nie zdarzają.

Otóż to! Myślę, że jedno zrozumiałeś dzięki tej naszej rozmowie: Prawdę trzeba pokochać! Prawdę warto pokochać! A kłamstwo niech nas brzydzi!

  NA POCZĄTEK ROZDZIAŁU  
POWRÓT NA STRONĘ GŁÓWNĄ POWRÓT DO MENU Biblioteka wirtualna Spis treści