O. Jacek Salij - "Mały gość gimnazjalny"

Czy Pan Jezus też musiał się uczyć?

Pytasz mnie tak, jakbyś Ty nie lubił się uczyć. Spójrz na małe dziecko! Z jakim przejęciem uczy się ono siadać, raczkować, chodzić... A Ty sam przypomnij sobie, z jaką radością uczyłeś się jeździć na rowerze albo kasować bilet w tramwaju! Żeby coś umieć, musimy się przedtem tego nauczyć!

Miałem na myśli uczenie się w szkole. Czasem nie chce mi się chodzić do szkoły.

A czasem pewnie nie chce Ci się posprzątać w swoim pokoju, czasem może nawet nie chce Ci się odmówić pacierza. To, że czasem czegoś mi się nie chce, nie znaczy zaraz, że ja tego nie lubię. Znaczy to tylko tyle, że nawet do dobrych i lubianych zajęć musimy się czasem przezwyciężać.

"Na tapczanie siedzi leń,
Nic nie robi cały dzień".

To chyba wierszyk Jana Brzechwy? Znasz go na pamięć?

"Nie poszedł do szkoły, bo mu się nie chciało,
Nie odrobił lekcji, bo czasu miał za mało,
Nie zasznurował trzewików, bo nie miał ochoty,
Nie powiedział , bo z tym za dużo roboty.
Nie napoił Azorka, bo za daleko jest woda,
Nie nakarmił kanarka, bo czasu mu było szkoda.
Miał zjeść kolację - tylko ustami mlasnął,
Miał się położyć spać - nie zdążył - zasnął,
Śniło mu się, że nad czym ogromnie się trudził.
Tak zmęczył się tym snem, że się obudził".

Naprawdę Cię podziwiam. Dzisiaj mało kto uczy się wierszy na pamięć.

Wrócę do mojego pytania: Czy Pan Jezus musiał się uczyć?

Jeśli chodzi Ci o to, czy chodził do szkoły...

Tak, właśnie to bardzo mnie interesuje.

Wyobraź sobie, że są w Ewangeliach dwa miejsca, z których można wnioskować, że Pan Jezus albo wcale nie chodził do szkoły, albo chodził bardzo krótko.

Aż mi trudno w to uwierzyć.

Kiedyś Pan Jezus nauczał w świątyni jerozolimskiej. Ludzie słuchali Go z wielkim podziwem, zaś Ewangelista Jan (7,15) odnotował nawet ich komentarze: "Skąd On zna Pismo Święte, skoro się nie uczył?" Dość podobna sytuacja zapisana jest na początku szóstego rozdziału Ewangelii Marka. Było to w Nazarecie.

Czy wobec tego Pan Jezus wszystko wiedział od razu i w ogóle nie musiał się uczyć?

Widzisz, Pan Jezus od najwcześniejszego dzieciństwa doświadczał niepojętej dla nas zażyłości ze swoim Przedwiecznym Ojcem. Z Ewangelii można się dowiedzieć, że Jego pierwszym nauczycielem był właśnie sam Bóg Ojciec. "Ja to mówię - są to słowa Pana Jezusa z Ewangelii Jana (8,28) - czego Mnie Ojciec nauczył". Jeśli czasem mamy łaskę dobrej modlitwy, to doświadczamy czegoś trochę podobnego.

Czy od ludzi Pan Jezus niczego się nie uczył?

Pomyśl trochę. Kiedy stał się jednym z nas, dokonało się to w ten sposób, że swoje ludzkie ciało otrzymał od Matki. Skoro Maryja dała Mu ciało, to na pewno też dawała Mu mnóstwo nauk, jakich matki udzielają swoim dzieciom.

Czy On jednak potrzebował tych nauk, skoro był prawdziwym Bogiem?

Jest prawdziwym Bogiem, ale dla nas stał się również prawdziwym Człowiekiem. Przecież On nie udawał człowieka, On był naprawdę człowiekiem. Jako człowiek potrzebował jedzenia, picia, snu. W dzieciństwie potrzebował również kochających Go dorosłych, żeby Go nauczyli różnych rzeczy, które każdemu człowiekowi w życiu są potrzebne.

Ciekaw jestem, czy podawane Mu nauki rozumiał od razu, czy uczył się stopniowo?

Kiedy miał roczek i uczył się chodzić, to przecież na pewno najpierw był w tym nieporadny i nieraz się przewrócił. Tak jak każde dziecko w tym wieku. Podobnie kiedy święty Józef uczył Go ciesielki, to trudno przypuścić, że od pierwszego momentu był doskonałym cieślą. Powtarzam: On nie udawał człowieka, ale naprawdę był człowiekiem. Zresztą w Ewangelii Łukasza (2,52) wyraźnie czytamy o Nim, że "czynił postępy w mądrości".

I jako człowiek Pan Jezus w niczym się od nas nie różnił?

Owszem, różnił się czymś bardzo istotnym. Mianowicie był Pan Jezus człowiekiem całkowicie bezgrzesznym. Jako człowiek święty i bezgrzeszny rozumiał w lot zwłaszcza to wszystko, co duchowe.

Niektóre dzieci bez własnej winy nie mogą się niczego nauczyć.

Nieraz jednak dzieci mało zdolne nauczą się czegoś bardzo ważnego lepiej nawet, niż dzieci zdolne. Kiedyś chłopak umysłowo upośledzony ścigał się z kolegami na boisku i w tym biegu prowadził. Nagle usłyszał, że jego rywal przewrócił się. Natychmiast zawrócił, żeby sprawdzić, czy kolega się nie skaleczył i czy nie potrzebuje pomocy. Ty w takiej sytuacji pewnie biegłbyś dalej do mety i cieszyłbyś się z tego, że zwyciężyłeś.

Ma Ksiądz rację. Ten umysłowo upośledzony chłopak zachował się bardzo mądrze.

  NA POCZĄTEK ROZDZIAŁU  
POWRÓT NA STRONĘ GŁÓWNĄ POWRÓT DO MENU Biblioteka wirtualna Spis treści