O. Jacek Salij - "Mały gość gimnazjalny" |
Tylko proszę się z mojego pytania nie śmiać: Po co Pan Bóg stworzył przyjemności?
Spróbuję to ci pokazać na przykładzie pewnej choroby, która polega na tym, że ktoś odczuwa wstręt do jedzenia. Człowiek nawet na największe smakołyki patrzy wtedy z obrzydzeniem.
Taki chory przecież umrze z głodu!
Niestety, czasem tak się ta choroba kończy. Jednak ja sam znam dziewczynę, która ma tę chorobę, ale jest bardzo dzielna i stara się słuchać swojego rozumu. Każdego dnia z wielkim wysiłkiem przymusza się do zjedzenia przynajmniej kilku kęsów. Dzięki temu żyje i chyba uda jej się wyjść z tej choroby.
Nam to dobrze, bo nam jedzenie sprawia przyjemność!
Zatem sam już widzisz, po co Pan Bóg stworzył przyjemności.
Przyjemność jest po to, żeby nam się bardziej chciało robić to, co dobre i słuszne.
Niestety, my szukamy czasem przyjemności dla samej przyjemności. A to jest nierozumne.
Na przykład kiedy ktoś za jednym razem zje piętnaście cukierków i potem boli go brzuch.
Albo kiedy ktoś zje tylko dwa cukierki tuż przed obiadem i potem nie chce mu się jeść zupy. Ale powiedz mi, dlaczego zacząłeś ze mną rozmawiać na temat przyjemności.
Bo nie rozumiem, dlaczego umartwienia polegają na wyrzekaniu się przyjemności. Pani katechetka podpowiadała nam, żeby na czas Wielkiego Postu postanowić sobie post od cukierków albo od telewizji.
Przecież już przyznałeś mi rację, że to nie jest rozumne, kiedy ktoś szuka przyjemności dla samych przyjemności. Obiad jemy po to, żeby się posilić, a przy okazji cieszymy się z tego, że on nam smakuje. Takie podejście do przyjemności jest rozumne.
A kiedy komuś sprawia przyjemność oglądanie telewizji i siedzi na niej tak długo, że potem aż głowa go od tego rozboli, to jest nierozumne.
Z telewizją to jest jeszcze i to, że czasem można się z niej nauczyć czegoś złego.
Ja jednak wciąż nie rozumiem, dlaczego warto czasem wyrzekać się przyjemności.
Sam podałeś przykład chłopca, który za jednym razem zjadł piętnaście cukierków. Czy zgodzisz się ze mną, że powinien on powiedzieć sobie "dość" już po zjedzeniu drugiego albo trzeciego cukierka?
To jest dla mnie jasne.
Widzisz, ten chłopiec przedtem nie ćwiczył się w odmawianiu sobie przyjemności. Nie ćwiczył się w mówieniu sobie: "dość". Dlatego nie potrafił odmówić sobie przyjemności nawet wtedy, kiedy dobrze wiedział, że to mu zaszkodzi. Ale muszę ci powiedzieć, że muchy są jeszcze głupsze.
???
Mucha, kiedy przyleci do miodu, to zamiast sobie usiąść z brzegu i najeść się do syta, lezie w sam środek i się w tym miodzie topi.
Odmawianie sobie przyjemności pani katechetka nazywa umartwieniem. Czy to dlatego, że trzeba być wtedy zmartwionym?
Oj, ty łobuzie! Przecież na pewno sam już nieraz doświadczyłeś, jaką radość sprawia człowiekowi to, że udało mu się zapanować nad jakąś swoją zachcianką.
Dlaczego więc nazywamy to umartwieniem?
Pewnie się zdziwisz, ale wyraz ten nawiązuje do śmierci Pana Jezusa.
Jak to?
Może pamiętasz takie wypowiedzi Pisma Świętego, gdzie poucza się nas, żebyśmy duchowo powtórzyli drogę Pana Jezusa, drogę Jego śmierci i zmartwychwstania: człowiek dawny, grzeszny niech w nas umiera, ażeby mógł w nas żyć człowiek Boży!
Ale co to ma wspólnego z umartwieniem?
Zastanów się, co znaczy to słowo. Przecież "umartwienie" znaczy to samo, co "uśmiercenie". Apostoł Paweł kiedyś tak napisał: "Jeżeli przy pomocy Ducha uśmiercać będziecie popędy ciała - żyć będziecie". Kiedy my postanawiamy sobie podjąć jakieś umartwienia, dajemy w ten sposób dowód, że pamiętamy o tej nauce Pisma Świętego.
Zaraz, zaraz... Umierać dla grzechu, czyli przestać grzeszyć - to ja rozumiem. Ale jedzenie cukierków i oglądanie telewizji to nie jest grzech. Dlaczego więc mam pościć od cukierków albo od telewizji.
Po pierwsze, taki post podjąć możesz, ale nie musisz. A po drugie: jeśli będziesz umiał odmawiać sobie tego, co ci wolno, łatwiej ci będzie powstrzymać się od tego, czego ci nie wolno. Mówiliśmy przecież, że nawet przy jedzeniu cukierków można zgrzeszyć obżarstwem, a oglądając bez miary telewizję można marnować czas i zdrowie, a w dodatku zaśmiecić sobie duszę niedobrymi obrazami.
A czy Pan Jezus mówił coś na temat postu?
Kiedyś miał ktoś do Niego pretensję, dlaczego Jego uczniowie nie poszczą. On na to odpowiedział: A czy słyszeliście, żeby ktoś pościł na weselu? Kiedy nie będą mieli wśród siebie Pana Młodego, wtedy będą pościć. Jak widzisz, Pan Jezus sam siebie porównał do pana młodego.
Jakie to piękne! To znaczy, że kiedy pościmy, tęsknimy w ten sposób za Panem Jezusem. Chcielibyśmy być bliżej Niego!
Dokładnie. Taki jest sens postu przed Komunią Świętą. Poszcząc, wyrażamy swoją tęsknotę za Panem Jezusem!
| |||
![]()
![]()
![]() |