O. Jacek Salij - "Mały gość gimnazjalny"

Dzisiaj chcę postawić jeszcze ważniejsze pytania niż te, które zadałem pod koniec naszej ostatniej rozmowy.

Wtedy pytałeś mnie, czy w naszych ciałach, kiedy zmartwychwstaniemy, będą żołądki i płuca.

Bardzo to mnie interesuje. Jednak mama radziła mi zacząć dzisiejszą rozmowę od tego, że niektórym ludziom trudno uwierzyć w zmartwychwstanie ciał.

To prawda. W czasach Pana Jezusa saduceusze tę prawdę nawet wyśmiewali. Kiedyś wymyślili złośliwą historyjkę o kobiecie, która poślubiła kolejno siedmiu mężów, a również ostatni mąż umarł przed nią. "Kiedy oni wszyscy zmartwychwstaną - drwili sobie saduceusze - to nawet ona się nie połapie, czyją jest żoną!"

I co im Pan Jezus odpowiedział?

Powiedział im, że zmartwychwstanie nie będzie powrotem do zwyczajnego życia ziemskiego. Będziemy wtedy "jak aniołowie w niebie". Różne potrzeby, troski i obowiązki, z których składa się nasze życie obecne, nie będą nas wtedy dotyczyły.

Czy Pan Jezus wtedy saduceuszów przekonał?

Jeszcze nie mówiliśmy o tym, jakimi argumentami ich przekonywał. Otóż dwa niezwykle mocne argumenty podał im Pan Jezus w jednym zdaniu. Powiedział im: "Nie znacie Pisma ani mocy Bożej".

Za duży skrót jak na moją głowę.

Widzisz, saduceusze odrzucali prawdę o zmartwychwstaniu, ale nie odrzucali Pisma Świętego. Uznawali, że jest ono słowem Bożym. Właśnie na tym Pan Jezus buduje swój pierwszy argument: "nie znacie Pisma". Innymi słowy: "Przecież to sam Bóg obiecuje ludziom przyszłe zmartwychwstanie. Można o tym przeczytać w Piśmie Świętym. Komu zaś jak komu, ale Panu Bogu wypada wierzyć".

A druga część słów Pana Jezusa: "nie znacie mocy Bożej"?

Saduceusze odrzucali zmartwychwstanie, bo wydawało im się ono czymś zupełnie niemożliwym. Dlatego Pan Jezus zwraca im uwagę na to, że przecież Bóg jest wszechmocny i dla Niego nie ma nic niemożliwego. Skoro Bóg obiecał nam, że zmartwychwstaniemy, to z całą pewnością nie będzie miał żadnych trudności, żeby się ze swojej obietnicy wywiązać.

Czy mogę już teraz przejść do pytań, jak to będzie z nami, kiedy już będziemy w niebie w naszych zmartwychwstałych ciałach?

Przedtem jednak powiedz mi, skąd my takie rzeczy możemy wiedzieć?

Jak to skąd? Z Pisma Świętego!

Proponuję zatem, że najpierw przeczytasz mi jedno szczególnie ważne pouczenie z Listu do Filipian. Jeżeli chcemy na temat przyszłego zmartwychwstania wiedzieć coś bardziej konkretnego, koniecznie musimy o tym pouczeniu pamiętać. Tak, już znalazłem ten tekst, przeczytaj go.

"Nasza ojczyzna jest w niebie. Stamtąd też jako Zbawcy wyczekujemy Pana naszego Jezusa Chrystusa, który przekształci nasze ciało poniżone, na podobne do swego chwalebnego ciała..."

Zatem jeżeli chcemy coś wiedzieć, jak to będzie z nami po zmartwychwstaniu, musimy się uważnie wpatrywać w to wszystko, co na temat zmartwychwstałego Chrystusa mówią Ewangelie.

Zmartwychwstały Chrystus przeszedł przez drzwi zamknięte!

Oj ty, w gorącej wodzie kąpany! Przez zamknięte drzwi to przechodzą fale radiowe. Pan Jezus natomiast przyszedł do swoich uczniów, mimo że drzwi były zamknięte.

"Przez zamknięte drzwi", "mimo zamkniętych drzwi". A jaka to różnica?

Widzisz, zmartwychwstały Pan Jezus raz objawił się swoim uczniom w Jerozolimie, a niedługo potem w Galilei nad Morzem Tyberiadzkim. On jednak nie potrzebował się przemieszczać z jednego miejsca na drugie. Po zmartwychwstaniu jest On już niezależny od przestrzeni. Z nami po zmartwychwstaniu będzie podobnie. Rzecz jasna, nie potrafimy sobie wiele wyobrazić, na czym to konkretnie będzie polegało.

Myślę, że będziemy wtedy również niezależni od czasu.

W naszym życiu wiecznym na pewno nie będzie tak, że będą mijały kolejne dni, tygodnie, miesiące, lata, wieki i tysiąclecia. Będzie ono cudownie ponadczasowe. Ale na czym konkretnie to będzie polegało, też trudno to sobie wyobrazić. Najważniejsze, że będziemy bardzo blisko Boga i że będzie nam niewyobrażalnie dobrze.

A czy będziemy tam mogli poznawać różne rzeczy, które nas teraz interesują? Na przykład chętnie bym zobaczył, jak moi rodzice cieszyli się tym, że się im urodziłem. Chętnie bym zobaczył, jak się żyło wszystkim moim ośmiorgu pradziadkom. I jak było w czasach Bolesława Chrobrego. A już chyba bez końca oglądałbym różne cuda dokonane przez Pana Jezusa.

Muszę Ci jasno powiedzieć, że nie znam odpowiedzi na te pytania, mogę się jej tylko domyślać. Otóż wydaje mi się, że jeśli tylko to wszystko będzie Cię w niebie interesowało, to wszystko to będziesz mógł tam poznać i oglądać. A już na pewno przetrwa tam wszelka prawdziwa miłość między ludźmi. Przecież tam Pana Boga będziemy kochać naprawdę z całego serca. A miłość Boga ma w sobie coś takiego, że nas, ludzi, jakby przymusza do tego, żebyśmy się miłowali wzajemnie.

Mało co, a bym zapomniał o tym pytaniu sprzed miesiąca. Czy nasze ciała, kiedy zmartwychwstaniemy, będą miały żołądki? Bo podobno tam nie będziemy potrzebowali jeść ani pić?

Odpowiedź akurat na to pytanie można znaleźć w Pierwszym Liście do Koryntian. Apostoł Paweł podaje tam następujący argument przeciwko grzechowi obżarstwa: "Pokarm dla żołądka, a żołądek dla pokarmu, lecz Bóg jedno i drugie uczyni niepotrzebnym".

Czyli po zmartwychwstaniu i pokarm i żołądek będą nam niepotrzebne.

Nie będziemy potrzebowali różnych organów ciała, m.in. żołądka, ale jednak będziemy je mieli. Zmartwychwstaniemy przecież w tym samym ciele, w którym byliśmy ochrzczeni, w którym przestrzegaliśmy Bożych przykazań i w którym przyjmowaliśmy Komunię Świętą.

To trochę tak jak z szablą, która dzisiejszym żołnierzom nie jest już potrzebna. A jednak żołnierze z warty honorowej nadal ją mają, bo dodaje im ona splendoru.

Świetne porównanie.

  NA POCZĄTEK ROZDZIAŁU  
POWRÓT NA STRONĘ GŁÓWNĄ POWRÓT DO MENU Biblioteka wirtualna Spis treści