O. Jacek Salij - "Mały gość gimnazjalny" |
Dlaczego Pan Bóg nie zawsze wysłuchuje naszych próśb?
Wyobraź sobie, że pewien rolnik gorąco modlił się o dobry urodzaj, ale zapomniał obsiać swego pola. Jak sądzisz: Czy ten rolnik na serio prosił Boga o dobry urodzaj?
Tak przecież nikt nie postępuje!
Zgoda. Ale załóżmy, że taki się znalazł: czy on naprawdę modlił się o dobry urodzaj?
Skoro zapomniał obsiać pola, to znaczy, że tak bardzo mu nie zależało na dobrych urodzajach.
Brawo! Zatem jedno już wiemy: Czasem Pan Bóg dlatego nas nie wysłuchuje, bo my Go prosimy nie całkiem na serio. Na przykład ktoś modli się o zdrowie, a prowadzi niezdrowy tryb życia, a nawet nie chce pójść do lekarza.
Moja babcia bardzo się słucha lekarza i modli się o zdrowie, a wcale jej się nie poprawia.
I jak to sobie tłumaczy?
Powtarza często: "Żeby tylko gorzej nie było!" I dziękuje Panu Bogu, że ma przynajmniej tyle zdrowia, ile ma.
Masz naprawdę wspaniałą babcię. Ona rozumie to, co w modlitwie najważniejsze. Bo najważniejsze w modlitwie jest zawierzyć Bogu. On lepiej od nas wie, co dla nas jest dobre. Widocznie Pan Bóg dopuszcza na babcię tę chorobę, żeby jeszcze więcej Go pokochała, żeby jeszcze więcej się Jemu zawierzyła.
Pamiętam, jak mocno się modliłem o zdrowie Urszulki.
Czy to twoja siostrzyczka?
Tak. Kiedy szła na operację, poszedłem do spowiedzi i Komunii Świętej, i bardzo się o jej zdrowie modliłem.
Sam zobacz, jak pięknie nam się zarysowały trzy kolejne prawdy na temat naszych próśb do Pana Boga. Po pierwsze, że Bóg wysłuchuje tylko takie prośby, jakie zanosimy do Niego na serio. Po drugie, że nasze prośby powinno przenikać zawierzenie Panu Bogu, bo On nas naprawdę kocha. A teraz zwracasz uwagę na trzecią ważną cechę modlitewnej prośby: Jeśli naprawdę zależy mi na tym, by Bóg wysłuchał mojej prośby, to staram się jak najwięcej do Niego przybliżyć. Właśnie dlatego - kiedy szczególnie modliłeś się za swoją siostrę - przystąpiłeś do sakramentów. Myślę, że w ogóle przykładałeś wtedy wiele wagi do tego, żeby się jak najwięcej podobać Panu Jezusowi. Wszystko na intencję zdrowia Urszulki.
Dlaczego nieraz trzeba Pana Boga prosić długo, zanim nas wysłucha?
Pomyśl, jak bardzo człowiek umacnia się wtedy w swojej postawie zawierzenia Panu Bogu. Trzeba tylko naprawdę się modlić. Prawdziwa modlitwa jest to zwracanie się do Tego, którego bardzo kochamy! Bo jeśli ktoś chciałby częstą i natrętną modlitwą od Boga wymusić zdrowie albo cokolwiek innego, to wtedy nie jest to modlitwa, tylko nieporozumienie. Prawdziwa modlitwa jest tylko wtedy, gdy płynie z kochającego serca.
Czy taką prawdziwą modlitwę Pan Bóg zawsze wysłucha?
Przypomnę ci wydarzenie opisane w Dziejach Apostolskich. Żebrak prosił Apostoła Piotra o pieniądze. Piotr nie spełnił jego prośby, ale obdarzył go niewyobrażalnie więcej: bo go uzdrowił. Żebrak otrzymał dar, o jakim nawet nie marzył.
Ale kiedy matka apostołów Jakuba i Jana prosiła Pana Jezusa o to, żeby jej synowie zostali ministrami w Jego królestwie, to Pan Jezus jej nie wysłuchał.
Bo to była bardzo niemądra prośba. Przecież to nie jest ważne, czy ktoś będzie ministrem, czy zwyczajnym prostym człowiekiem. Ważne jest to, żeby być Bożym przyjacielem i czynić dobro w swoim życiu. Nieraz dla naszego własnego dobra jest lepiej, żeby Pan Bóg naszych niemądrych próśb nie wysłuchał.
Jej synów, Jakuba i Jana, spotkało jeszcze nawet wiele przykrości, których ona jako matka chciałaby im oszczędzić. Starszy z nich, Jakub, został nawet zabity za swoją wiarę w Pana Jezusa. Przynajmniej pod tym względem Pan Jezus mógłby się wczuć w pragnienia matki i dać im łatwiejsze życie.
Zobacz jednak: Pan Jezus niby nie wysłuchał matki synów Zebedeusza, a tak naprawdę to wysłuchał ją tysiąc razy więcej, niż ona Go prosiła. Ona prosiła dla synów o posady ministrów. Gdyby wtedy zostali ministrami, to ich kariera skończyłaby się mniej więcej 1900 lat temu. Tymczasem Pan Jezus uczynił ich swoimi Apostołami. W ten sposób oni są dygnitarzami (jeśli tak można nazwać) w Jego Królestwie na całą wieczność.
Masz rację, że ich życie było trudne. Ale po pierwsze, ich trudy się skończyły już ponad 1900 lat temu - teraz już są oni szczęśliwi zawsze i na wieki. A po drugie - choć trudno to zrozumieć, tak jest naprawdę: nawet cierpienia, jeśli znosimy je dla Pana Jezusa, mają w sobie coś radosnego. Czytamy w Dziejach Apostolskich, że kiedy skazani na ubiczowanie Apostołowie wracali do domu, "cieszyli się z tego, że byli godni cierpieć dla imienia Jezusa".
| |||
![]()
![]()
![]() |