O. Jacek Salij - "Praca nad wiarą"

Mam kontakty z gorliwymi protestantami i coraz bardziej widzę, że nie ma nadziei na dogadanie się w sprawie dogmatu papieża. Teraz czytam książkę pt. "Mnisi z Góry Athos o duchowości prawosławnej" - i widzę, że z prawosławnymi też się na ten temat nie dogadamy. Co Ojciec o tym sądzi? Czy musimy być podzieleni aż do końca świata?

Spójrzmy na jakiś inny konflikt między ludźmi, na przykład na głęboki konflikt małżeński czy między sąsiadami. Jeśli jest on naprawdę głęboki, to tylko wyjątkowo zdarza się taki cud, że konflikt znika tak jakby go w ogóle nie było. Budowanie pokoju między skłóconymi stronami polega zazwyczaj na tym, żeby ten konflikt przynajmniej trochę załagodzić. Wystarczy, że konflikt nie będzie przekraczał pewnych granic i że obu stronom będzie zależało na odbudowaniu zgody, ażeby dało się żyć spokojnie, mimo że konflikt nie został do końca rozwiązany. A jeśli Panu Bogu się spodoba, to z pewnością ześle taką okazję, kiedy zwaśnione strony będą mogły się pojednać do końca.

Niecierpliwi się Pan, czy katolicy, prawosławni i protestanci muszą być do końca świata podzieleni. Osobiście problem ten widzę następująco: jeśli Panu Bogu spodoba się doprowadzić nas do pełnej jedności, to potrafi to przeprowadzić jeszcze za naszego życia! Ale nawet gdybyśmy mieli być podzieleni do końca świata, Panu Bogu z pewnością będzie się podobało to wszystko, co każda ze stron będzie się starała uczynić na rzecz wzajemnego pokoju. Bylebyśmy tylko próbowali to czynić w szacunku dla siebie wzajemnie, w duchu posłuszeństwa wobec słowa Bożego i w postawie całkowitego zawierzenia Bogu. Krótko mówiąc, róbmy to, co do nas należy, a reżyserię dziejów chrześcijaństwa zostawmy Panu Bogu.

Spróbuję przedstawić Panu parę konkretnych faktów dotyczących prymatu papieża, z których wynika, że w ramach dialogu ekumenicznego stało się całkiem niemało rzeczy, które jeszcze pół wieku wcześniej były nie do pomyślenia. Zacznę od przytoczenia słów, jakie Jan Paweł II wypowiedział podczas swojej wizyty w genewskiej siedzibie Światowej Rady Kościołów, 12 czerwca 1984 roku. Otóż warto sobie uprzytomnić, że aby takie słowa mogły być wypowiedziane i wysłuchane we wzajemnej przyjaźni, bardzo wiele musiało się przedtem stać - zarówno w ludzkich sercach, jak w myśli teologicznej, katolickiej i niekatolickiej1

"Kościół katolicki - mówił wówczas Jan Paweł II do oficjalnych reprezentantów wielu Kościołów i wspólnot niekatolickich - jest przekonany, że w pełnej wierności wobec tradycji apostolskiej i wiary ojców zachował w posłudze biskupa Rzymu widzialny symbol i gwaranta jedności. (...) Kościół katolicki wierzy naprawdę, że biskup, który przewodniczy życiu tego Kościoła lokalnego, użyźnionego przez krew Piotra i Pawła, otrzymał od Pana misję bycia świadkiem wiary, wiary, którą wyznawali obaj przywódcy wspólnoty apostolskiej i która sprawia, że dzięki łasce Ducha Świętego wierzący osiągają jedność. Bycie we wspólnocie z biskupem Rzymu jest widzialnym poświadczeniem, że ma się wspólnotę ze wszystkimi, którzy wyznają tę samą wiarę, z tymi, którzy wyznawali ją od Zesłania Ducha Świętego i z tymi, którzy będą ją wyznawać aż po nadejście Dnia Pana. Takie jest nasze katolickie przekonanie i nasza wierność wobec Chrystusa zabrania nam zrezygnować z niego. Wiemy też, że dla większości z Was, których pamięć jest obciążona pewnymi bolesnymi wspomnieniami, za które mój poprzednik, papież Paweł VI, prosił Was o przebaczenie, pogodzenie się z  takim stanowiskiem przychodzi z trudem. Ale musimy dyskutować otwarcie i przyjaźnie. (...) Jeśli ruch ekumeniczny znajduje się naprawdę pod inspiracją Ducha Świętego, to czas na porozumienie nadejdzie".

Jedenaście lat później, w ekumenicznej encyklice Ut unum sint, z 25 maja 1995 roku, Jan Paweł II - odwołując się do przytoczonej dopiero co wypowiedzi - mógł napisać: "Kościół katolicki jest świadom, że pośród wszystkich Kościołów i Wspólnot kościelnych to on zachował posługę Następcy apostoła Piotra w osobie biskupa Rzymu, którego Bóg ustanowił trwałym i widzialnym źródłem i fundamentem jedności i którego Duch podtrzymuje, aby Kościół uczynił także wszystkich innych uczestnikami tego podstawowego dobra. (...) Jest faktem znamiennym i pocieszającym, że kwestia prymatu Biskupa Rzymu stała się obecnie przedmiotem studiów, już podjętych lub planowanych, podobnie jak znamienne i pocieszające jest to, iż kwestia ta pojawia się jako zasadniczy temat nie tylko w dialogach teologicznych, które Kościół katolicki prowadzi z innymi Kościołami i Wspólnotami kościelnymi, ale również na szerszym forum całego ruchu ekumenicznego. (...) Po stuleciach gwałtownych polemik inne Kościoły i  Wspólnoty kościelne coraz uważniej przyglądają się w nowym świetle tej posłudze jedności" (nr 88-89).

Ufam, że sprawiam Panu wielką radość, przedstawiając fakty przeczące pesymizmowi Pańskiego listu. O wielu faktach następnych można się dowiedzieć z pięknej książki opracowanej przez Andrzeja Polkowskiego pt. Jan Paweł II w dialogu miłości z Kościołami wschodnimi (IW Pax 1984).

"Szczególna posługa, jaką spełniam obecnie w Kościele Bożym - pisał Jan Paweł II w swoim liście z 27 listopada 1978 roku, zawiadamiającym prawosławnego patriarchę Konstantynopola, Dimitriosa I, o swoim wyborze na papieża - ma za podstawę Apostoła Piotra: "Ty jesteś Mesjasz, Syn Boga Żywego". Chrystus jest centrum naszej wiary. On nas odkupił przez swój Krzyż i Zmartwychwstanie. On jest ostatecznym celem wszelkich naszych poczynań. W Jego Duchu i przez Jego Ducha uczestniczymy w samym życiu Bożym, którego dziećmi jesteśmy, stając się przez to braćmi i siostrami jedni dla drugich. Służba jedności jest istotną częścią mojej nowej posługi".

Kiedy dokładnie rok później patriarcha Dimitrios przyjmował papieża w swojej katedrze w Konstantynopolu, odpowiedział mu w tym samym duchu: "Wierzymy, że w tym momencie Pan jest obecny pośród nas i że Pocieszyciel jest nad nami, że współradują się z nami dwaj bracia Piotr i Andrzej, i że duchy wspólnych Ojców i Męczenników są przy nas dla dodania nam zachęty".

Jeszcze piękniej zabrzmiały słowa Patriarchy, wypowiedziane w następnym roku, 29 listopada 1980, na przywitanie legatów papieskich, którzy pojawili się w Konstantynopolu z okazji uroczystości świętego Apostoła Andrzeja: "Z głęboką radością i wielkim szacunkiem Kościół świętego Andrzeja wita dziś waszą tu obecność, obecność w obchodach święta pierwszego wezwanego Apostoła. Widzimy w tym braterską obecność Kościoła Apostoła Piotra, obecność dostojnych przedstawicieli naszego brata w Chrystusie, brata, którego czcimy i kochamy, Biskupa Rzymu, Papieża Jana Pawła II".

Rzecz jasna, zjednoczenie rozdzielonych Kościołów dokona się w takim momencie i w taki sposób, jak będzie tego chciał nasz wspólny Pan i Zbawiciel, Jezus Chrystus. Ale już teraz powinniśmy dziękować Bogu za tę cząstkę pojednania, jaka już się dokonała: za to, że staramy się okazywać sobie wzajemnie życzliwość i z szacunkiem wsłuchiwać się w racje drugiego, i za to również, że chyba wszyscy lękamy się zjednoczenia fałszywego, zbyt pospiesznego, zjednoczenia za cenę ukrywania lub nawet lekceważenia prawdy.

Dziękujmy Bogu za to, że Papież umie na temat swojego prymatu powiedzieć pasterzom innych Kościołów takie słowa, które wyrażają prawdę i miłość, i którym nieraz towarzyszy przyznanie się do popełnionych grzechów i błędów. Dziękujmy Bogu również za to, że pasterze oraz inni przywódcy Kościołów niekatolickich starają się docenić ten odnowiony styl mówienia o prymacie Biskupa Rzymu.

Na zakończenie przytoczę jeszcze jedną wypowiedź Jana Pawła II, wyrażoną w takim właśnie duchu. Padła ona podczas wspomnianej już wizyty w Konstantynopolu, w prawosławnej katedrze świętego Jerzego, 30 listopada 1979 roku: "Piotr, brat Andrzeja, jest pierwszym z Apostołów. Z natchnienia pochodzącego od Ojca uznał on bez zastrzeżeń w Jezusie Chrystusie Syna Boga Żywego i z racji tej wiary otrzymał imię Piotra, aby na tej opoce opierał się Kościół. Otrzymał on zadanie zapewnienia harmonii w przepowiadaniu apostolskim. Brat pośród braci otrzymał misję utwierdzania ich w wierze. On pierwszy jest zobowiązany do troski o jedność wszystkich, do zapewnienia zgodności świętych Kościołów Bożych w wierności dla wiary raz tylko przekazanej świętym. W tym duchu, ożywiony tymi uczuciami, następca Piotra chciał złożyć dzisiaj wizytę Kościołowi, którego patronem jest święty Andrzej, jego czcigodnemu Pasterzowi, całej Hierarchii i wszystkim wiernym".

PRZYPISY:

  1. [«]  Nie jestem znawcą tego zagadnienia, ale odnoszę wrażenie, że w genewskiej wypowiedzi Jana Pawła II odzwierciedla się dokument amerykańskiej komisji katolicko-luterańskiej z roku 1974, którego polski przekład opublikowany został w "Novum" 1978 nr 3-4, s. 38-75..

  NA POCZĄTEK ROZDZIAŁU  
POWRÓT NA STRONĘ GŁÓWNĄ POWRÓT DO MENU Biblioteka wirtualna Spis treści