O. Jacek Salij - "Praca nad wiarą"

Dlaczego tak mało wiemy o człowieku, o jego problemach, lękach, o jego samotności i rozpaczy? Jestem kimś, kto przeszedł piekło na ziemi. Gdy się jest bardzo nisko, na samym dnie, to z innej perspektywy widzi się świat i ludzi. Teraz wiem jedno: jeżeli Bóg jest dobry dla ciebie, to ty musisz, po prostu musisz być dobry dla innych.

Jeżeli ja byłam w szpitalu psychiatrycznym razem z innymi ludźmi, jeżeli byłam jedną z nich, to teraz nie mogę być przeciw nim. Wiem, co to jest być chorą psychicznie. Wiem, jak ciężki jest krzyż, który ci ludzie niosą na swych ramionach. I widzę, jak strasznie pogardzany jest to krzyż, pogardzany przez tych zdrowych. Nazwać kogoś wariatką - to najgorsza obelga. A ja wiem, że jest to powołanie od samego Jezusa, dar udziału w Jego cierpieniach. Tak jak ktoś powołany jest do kapłaństwa czy do małżeństwa. I tak jak można być złym księdzem, złym ojcem, złą matką, tak samo można źle i nie po Bożemu znosić swoje cierpienie, chorobę, kalectwo.

Choremu wolno, a nawet powinien, prosić Boga o uzdrowienie. Nieraz trzeba długo prosić. Ale Jezus nikomu nie odmawia pomocy. Ja dopiero teraz widzę ślady obecności łaski w moim życiu: to, że Jezus mnie uzdrawia i prowadzi.

Na koniec moja osobista prośba do Ojca. Niech Ojciec pamięta o tym, żeby zawsze być po stronie człowieka. Jeśli nie jesteśmy po stronie człowieka, jesteśmy po stronie diabła. Niech Ojciec zawsze pamięta, że niektórym ludziom możemy pomóc tylko tak, że będziemy z nimi do końca, wbrew logice i zdrowemu rozsądkowi.

I jeszcze o jednym niech Ojciec pamięta: trzeba słuchać tego, co mówią inni ludzie. Umiejętność słuchania i towarzyszenia pod ich krzyżem - tylko tyle, więcej nie trzeba. Wtedy Ojciec rozpozna, kiedy ktoś mówi coś innego niż to, o co mu chodzi, albo kiedy swoją prośbę wyraża w sposób agresywny. To maska, to samoobrona, to krzyk o miłość. Wiem sama po sobie, ile może zmienić w człowieku świadomość tego, że jest kochany, że ktoś go szanuje.

Każde Pani słowo budzi moją głęboką aprobatę. Dlatego na list odpowiem bardzo krótko. Mianowicie myślę sobie, że na Sądzie Ostatecznym ci z lewej strony usłyszą również takie słowa: "Byłem chory psychicznie, a wyście się Mnie bali i unikaliście Mnie, i w ten sposób pogrążaliście Mnie w jeszcze większej izolacji i samotności. W waszych rozmowach ze Mną czułem drwinę i lekceważenie, i w ten sposób uniemożliwialiście Mi wiarę w moją ludzką godność. Uważaliście, że nie zasługuję na szacunek ani na zwyczajną ludzką dobroć, i w ten sposób kazaliście Mi się czuć kawałkiem ludzkiego złomu, a nie człowiekiem".

Natomiast do tych po prawicy Jezus odezwie się zapewne również w ten sposób: "Błogosławieni jesteście, bo kiedy byłem chory psychicznie, wyście zobaczyli we Mnie człowieka ciężko poranionego i staraliście się otoczyć Mnie stosowną troską i opieką. Umieliście zauważyć, że jestem spragniony ludzkiej miłości, i znaleźliście sposoby, żeby Mi swoją miłość okazywać. Rozumieliście moje lęki i cierpliwie budowaliście we Mnie poczucie bezpieczeństwa. Nie przerażała was moja nienormalność ani zakłócenia w używaniu rozumu, ale okazując Mi szacunek, pomagaliście Mi wrócić do psychicznej i duchowej równowagi".

"Dziękuję wam, moi Kochani Bracia i Siostry - powie Jezus do tych z prawej strony - za całe to dobro, jakie staraliście się Mi wtedy okazywać. Weźcie w posiadanie Królestwo, przygotowane wam od założenia świata".

  NA POCZĄTEK ROZDZIAŁU  
POWRÓT NA STRONĘ GŁÓWNĄ POWRÓT DO MENU Biblioteka wirtualna Spis treści