O. Jacek Salij - "Varia" |
Autorka poniższych wspomnień; Anatolia Nowicka, była bezpośrednim świadkiem życia i świętości tej niezwykłej wspólnoty Dominikanek rosyjskich, które tak wiele wycierpiały dla Chrystusa. Z urodzenia Polka i łacińska katoliczka, w roku 1922 wraz z mężem przeszła na obrządek wschodni. Jej mąż, Donat Nowicki, stał się jednym z filarów katolickiej parafii obrządku wschodniego w Moskwie, przy której żyła wspólnota Sióstr. W roku 1923 władze rozbiły parafię, skazując na łagry lub zesłanie proboszcza, prawie wszystkie Siostry oraz kilkoro parafian świeckich, w tym Donata Nowickiego, któremu wyznaczono 10 lat łagrów. Później, w roku 1931, również Anatolia Nowicka została aresztowana za organizowanie pomocy zesłańcom i skazana na trzy lata zsyłki.
Z całej prześladowanej przez władze grupy wschodnich katolików z Moskwy tylko małżonkowie Nowiccy wydostali się spod sowieckiego walca, zgniatającego bez pardonu wszystkich bardziej aktywnych ludzi wiary. 15 września 1932 r. oboje znaleźli się w grupie więźniów politycznych, których dotyczyła wymiana między ZSRR i Polską. Warto może jeszcze wiedzieć, że Donat Nowicki został w łagrze na Sołówkach wyświęcony na kapłana przez biskupa męczennika, Leonida Fiedorowa, którego Jan Paweł II beatyfikował we Lwowie 27 czerwca 2001 roku.
Anatolia Nowicka napisała swoje wspomnienia na pewno po owym 15 września 1932 i na pewno przed wybuchem drugiej wojny światowej. Wszystkie poniższe fragmenty zostały z powyższych wspomnień wyjęte. Ich maszynową odbitkę przechowuję w moim prywatnym archiwum.
Dodam jeszcze, że wspomnianą na samym końcu Norę Rubaszewą miałem szczęście poznać osobiście. Miała wtedy lat prawie 80, praktycznie całe życie spędziła w łagrach i na zsyłkach. Była pełna pogody i pokoju, promieniowała jakimś tajemniczym światłem, które nie pozostawiało wątpliwości, że jest to człowiek święty i oblubienica Chrystusa.
Siostry mieszkały w kwaterze składającej się z pięciu pokoi. W jednym pokoju była cerkiew-kaplica, a w drugim znajdował się gabinet proboszcza. W trzech ostatnich mieszkały Siostry i Matka Przełożona. Dziwiłam się, jak pomieścić się mogły tu wszystkie siostry, nigdzie bowiem nie widziałam łóżek. Okazało się, że siostry na noc rozkładały sienniki na podłodze i tak sypiały. Za dnia pokoje te były jadalnią, salą przyjęć i pokojem Matki.
Życie codzienne Sióstr i ich kult Najświętszego Sakramentu szczególnie zadziwiały. Siostry były codziennie na Mszy św. i przyjmowały Komunię św. Znam kilka osób, które tak wzruszała ta msza dominikańska, że postanawiały odtąd prowadzić głębsze życie duchowe. W kaplicy Zgromadzenia, która była jednocześnie parafialną, odbywała się przez ostatni rok nieustanna adoracja Najświętszego Sakramentu, bez przerwy dniem i nocą, adorowały Siostry po kolei; zmieniały się co godzinę. W dnie zapisywali się na adorację i parafianie, lecz mieli odrębną kolejność.
Cztery Siostry prowadziły niewielkie schronisko dla dzieci tych parafian, którzy nie chcieli posyłać dzieci do szkół sowieckich. W szkole nauczały Siostra Katarzyna (Tatiana Gałkina), Siostra Małgorzata (Raisa Krylewska), Siostra Dominika (Elżbieta Wachiewicz), Siostra Teresa (Nadzieja Cwietkowa). Inne Siostry uczyły dzieci historii, języków, muzyki. Ja uczyłam przyrody.
Niektóre Siostry zajmowały posady świeckie. Siostra Dominika (Walentyna Sapożnikowa) w latach 1917-1922 miała na uniwersytecie katedrę Dantego i literatury średniowiecznej. Kilka Sióstr studiowało na uniwersytecie, a jedna uczyła się w konserwatorium.
U wszystkich Sióstr były obowiązki katolickie i dominikańskie pomimo tych zajęć na pierwszym miejscu. Obowiązki i zajęcia świeckie nie odrywały ich od głównego zajęcia. Dom zakonny był rajskim zakątkiem.
Podkreślić muszę jeszcze jeden rys, który zwracał uwagę obserwatora: swobodne i radosne posłuszeństwo starszym. Jednym słowem, były Siostry aniołami i były tak uległe wobec przełożonych, że nie odczuwało się w tym nic wymuszonego ani poniżającego, lecz swobodny i rzeczywiście istotny akt posłuszeństwa.
W dniach uroczystości rewolucyjno-państwowych, kiedy wzmaga się bolszewicka propaganda antyreligijna i odbywają się antyreligijne demonstracje, Siostry surowo pościły, odbywały specjalną adorację zadośćuczynną Przenajświętszego Sakramentu. I w ogóle wszystkie modlitwy i ofiary w te dni składały Bogu jako wynagrodzenie za zniewagi Mu wyrządzane.
Przy spotkaniu ucieszyły się Siostry, że będą mogły odmawiać w dalszym ciągu brewiarz i różaniec. Matka podawała punkty do rozmyślania. W dni świąteczne śpiewały półgłosem Mszę św. Ponieważ była druga połowa Wielkiego Postu, Siostry odprawiły pod przewodnictwem Matki rekolekcje na temat "Ofiara Chrystusa". Były to ostatnie rekolekcje Sióstr wspólnie odbyte.
Na zakończenie Matka powiedziała: "Zapewne każda z nas pokochała Pana Boga. Żeby zaś Go naśladować, nieraz w duszy prosiła Chrystusa, aby dał jej sposobność wzięcia udziału w Jego cierpieniach. Chwila ta nadeszła. Urzeczywistnia się wasze pragnienie cierpienia dla Niego".
Jak miłosierny był Pan Bóg, że w warunkach więziennych dał możność odprawienia rekolekcji. Mieszkając wtedy wspólnie w celi, powtórzyły wszystkie Siostry razem regułę zakonną1 , przeczuwając, że duch świętego Dominika uchroni je przed niebezpieczeństwem. Ostatnia ta powtórka przed zsyłką była bardzo uroczysta i wzruszająca. W ogóle miały Siostry wielką cześć dla swej reguły i co roku ją powtarzały.
ZJEDNOCZONY GŁÓWNY URZĄD POLITYCZNY
Kolegium Sądowe
19 maja Kolegium rozpatrywało sprawę oskarżonego D.H. Nowickiego o przekroczenie §61 i §66 Głównego Kodeksu. Postanowiono: jako aktywnego członka nielegalnej antysowieckiej organizacji skazać na 10 lat więzienia.
Podpisy
Dla jasności dołączam następujące uwagi: 1) Wspomniane paragrafy mówią o pomaganiu międzynarodowej burżuazji, o organizowaniu zbrojnych powstań i szpiegostwie; 2) Donatowi Nowickiemu, jak i innym naszym katolikom obrządku wschodniego wyroki zostały doręczone bez śledztwa i dowodów na ciężkie zarzuty oskarżenia, 3) Sąd odbył się zaocznie.
W milczeniu wysłuchały Siostry niesprawiedliwych wyroków, ze spokojem je podpisały i upadły na kolana. Inne kobiety, które były milczącymi świadkami tej sceny, nie mogły się powstrzymać od płaczu. Siostry zachowały równowagę ducha i były zadowolone, że wyroku wysłuchały z ust swej Matki.
Byłam na stacji przy wyjeździe grupy syberyjskiej. Wagony przeznaczone dla więźniów stają zazwyczaj daleko od stacji na bocznych torach. Zbliżać się do aresztowanych ani z nimi rozmawiać nie zawsze wolno. Teraz można było tylko patrzeć z daleka. Siostry ubrane były jak do kościoła, w czarnych sukniach z białymi kołnierzykami. Wyglądały czysto, porządnie i odświętnie jak zawsze. Wychodziły z aut spokojnie jedna po drugiej, pewnym krokiem wstępowały po stopniach wagonu dla aresztowanych i znikały za kratkami jego wnętrza.
Zazwyczaj boleśnie jest rozstawać się z krewnymi i znajomymi, jeżeli zabronione jest do nich się zbliżać, żeby powiedzieć im ostatnie słowa współczucia i otuchy. Obok mnie stała matka wywożonej Siostry Komarowskiej. Jakże ścisnęło mi się serce, gdy dano ostatni sygnał i smutny pociąg powoli odjechał. Przykład mężnego, bohaterskiego, pogodnego i chrześcijańskiego rozstania to św. Adrian i jego żona, św. Natalia, którzy zachęcali się do wytrwania w wierze w obliczu męczeństwa i pocieszali się nadzieją wspólnego życia i szczęścia w niebie.
Ostatnia partia do Orła wyjechała po kilku dniach, 13 czerwca 1924. Odprowadziłam i tę partię, z nią bowiem wyjeżdżał i mój mąż, Donat Nowicki. W Moskwie pozostały na wolności tylko trzy Siostry Dominikanki. Siostra Katarzyna-Tatiana Gałkina była bardzo ciężko chora. Przez kilka miesięcy cierpiała na ciężką chorobę mózgu i w lutym 1925 r. umarła. Nie aresztowano Siostry A. Bałaszowej doglądającej chorej i najmłodszej Siostry Hiacynty Anny Żołkinej. Cerkiew nasza pozostała bez kapłana.
Część Sióstr zesłano do najdalej położnego punktu na północ przy Oceanie Lodowatym. Jedną, do tego najmłodszą - Zofię Ejsmond, tj. Siostrę Filomenę - umieszczono w miasteczku Obdorsku przy Oceanie Lodowatym, a dwie ostatnie - były to Siostra Maria Róża, Wiera Chmielewaja i Siostra Łucja, Anna Dawidziuk - odesłano do tundr o 150-200 wiorst od tego miasteczka, do wsi Muży. Siostry Horodziec i Pożarska pozostały niedaleko Bierezowa. Siostry Teresa i Weronika były odesłane do wsi Czornoje i szły pieszo z obozem rybnym około 300 kilometrów. Przemoczone od deszczu suszyły przy ogniu odzież, a spały w polu. Na domiar złego zagubił woźnica ich rzeczy, więc pozostały bez żadnych środków do życia. Siostra Małgorzata, Olga Spieczynska, musiała mieszkać cały rok w jurcie Samojedów.
Pożywienie mieszkańców składało się przeważnie z mrożonej ryby. Jedzono ją na surowo, odrywając kawałki rękami i zębami. W tych warunkach nabawiły się Siostry silnego reumatyzmu, kataru żołądka, zepsuły sobie zęby, bo od gryzienia zmarzłej ryby ścierała się emalia, a nawet same zęby. Dla podtrzymania musiały Siostry brać się do każdej roboty.
Najnieznośniejsze dla zesłańca jest to, że go w każdej chwili mogli przerzucić z miejsca na miejsce. Nieraz zesłany nie zdążył znaleźć jeszcze pracy, a już przerzucano go gdzie indziej. Siostry również często przerzucano, bojąc się ich wpływu na otoczenie.
Prowadząc szeroką korespondencję z zesłanymi siostrami i organizując dla nich pomoc, narażała się bardzo poważnie, ale inaczej postępować nie chciała i nie mogła. Stała śmiało i odważnie na posterunku. I rzeczywiście, w lecie 1927 r. aresztowano ją i osadzono na trzy lata na wyspach Sołowieckich za organizowanie pomocy zesłanym.
Po niej pozostała w Moskwie na wolności ostatnia dominikanka, młoda jeszcze Siostra Hiacynta, A. Żołkina. Po aresztowaniu Bałaszowej nie było komu zająć się zorganizowaniem pomocy uwięzionym i młoda, a niedoświadczona Siostra postanowiła podzielić się tą troską ze mną. Na tym posterunku trwałyśmy cztery lata. 15 lutego 1931 r. zostałyśmy obie aresztowane wraz z innymi Rosjankami i Polakami wyznania katolickiego. Za organizowanie pomocy więźniom zostałyśmy skazane na trzy lata łagrów na Syberii.
Co do mnie, to w czasie więzienia i złączonych z tym doświadczeń starałam się nie utracić pokornego i cierpliwego znoszenia krzyża. Dziękuję Bogu za to, że nie szemrałam. Stanu jednak radości w ofierze nie miałam. Pan Bóg obdarzył mnie tylko wewnętrznym pokojem i równowagą.
Znalazła sobie mieszkanie u bogatego rybaka, mającego liczną rodzinę. S. Filomena potrafiła w tej rodzinie obudzić świętą wiarę i gotowość przyjęcia katolicyzmu. Kiedy później dołączyła do niej S. Magdalena Komarowska, nawróciły na katolicyzm kilka rodzin rybackich. Rodziny te składały się z dużej ilości członków, były dość kulturalne i piśmienne. Siostry nauczyły je odmawiać różaniec, odprawiać drogę krzyżową i rozmyślania oraz robić rachunek sumienia. Nauczyły one wszystkich krótkiego katechizmu. Wzbudziły w nich miłość i uległość wobec Ojca św. Dzieci chętnie uczyły się historii świętej i katechizmu. Co niedziela zbierano się razem i śpiewano mszę św. oraz odmawiano różaniec. Latem z chwilą uruchomienia drogi wodnej na rzece Ob pojechali członkowie tych rodzin do Tobolska i przyjęli u Ojca Zierczaninowa katolicyzm, składając wyznanie wiary. Ta maleńka garstka katolików marzyła o tym, by do nich trafił któryś z księży katolickich.
Również Siostra Sielankowa przebyła całe dziewięć lat w więzieniu w celi pojedynczej - w Suzdalu, potem w Jarosławiu. W więzieniu okazała się katoliczką i dominikanką w całym słowa znaczeniu. Na więźniach robiła wrażenie człowieka o stałych zasadach i bardzo wymagającego od siebie. Zadziwiała też wszystkich swoim wielostronnym wykształceniem.
Opatrzność zesłała jej jako nauczycielkę języka francuskiego Walentynę Sapożnikową. Poznawszy, że jest ona wierzącą katoliczką, prosiła ją Nora usilnie o skierowanie do katolickiego kapłana, by ją ochrzcił. Chrztu udzielił jej Ojciec Sergiusz Sołowjow, gdy miała 17 lat. Nora to czysty idealny typ wiejskiej dziewczyny. Całą swą istotą płomiennie ukochała Chrystusa. W roku 1929 została dominikanką i przybrała imię św. Katarzyny Sieneńskiej.
Przyjęła ona wiarę bez wiedzy krewnych, a powiedziała im to dopiero wtedy, gdy uzyskała pełnoletność. W dniu 5 lutego 1931 została wraz z innymi katolikami aresztowana i skazana na pięć lat Sybiru w łagrze. Tak surowy wyrok spotkał ją głównie za to, że będąc Żydówką i sowiecką studentką, została katoliczką. Jak nas wszystkich, tak i ją skazano z paragrafów, które mówią o należeniu do nielegalnej organizacji antypaństwowej, agitacji antysowieckiej i szpiegostwie.
| PRZYPISY: |
| |||
![]()
![]()
![]() |