Ks. Jan Krokos - "O prawdzie i wolności"

Zdajemy sobie sprawę, iż chcąc o czymś mówić, musimy mieć określoną jasność co do przedmiotu, który z takich czy innych względów nas interesuje. Gdy chcemy mówić o prawdzie, musimy wiedzieć, co to jest prawda. Pytanie to jednak zakłada,1 iż już coś o prawdzie wiemy. Wiemy przynajmniej tyle, że istnieje słowo "prawda", że to słowo ma określone znaczenie, a więc nie można go zastąpić dowolnym słowem ani użyć go w dowolnym kontekście2 , oraz że ono dzięki znaczeniu wskazuje na coś poza sobą, na coś, co jesteśmy gotowi nazwać "prawdą". Ten zasób naszej wiedzy o prawdzie wyznacza porządek naszych rozważań.

Aby odpowiedzieć na pytanie, "Co to jest prawda?"3 , wychodzimy od słowa "prawda" i jego znaczenia.

Poszukując znaczenia słowa "prawda", sięgamy do słownika4 . Napotykamy tam m.in. na krótkie zwroty, zawierające rzeczownik "prawda". Są one szczególnie pouczające, gdyż dzięki swemu minimalnemu uwikłaniu w kontekst językowy pozwalają lepiej uchwycić kontekst pozajęzykowy, w którym poprawnie funkcjonuje rzeczownik "prawda". Oto one wraz z ich słownikową eksplikacją. Słuszność czyjejś wypowiedzi potwierdza zwrot "to prawda" i znaczy tyle, co "tak jest". "Prawda!", "ach, prawda!" to wykrzyknienie, wyrażające nagłe uprzytomnienie sobie czegoś, a mianowicie - że "tak jest rzeczywiście". Z kolei "prawda?" występuje w funkcji partykuły pytającej, na którą oczekuje się odpowiedzi, czy tak a tak jest naprawdę. Podobne znaczenie przybiera pytanie: "czy to prawda?"

Jak zatem widać, słowa "prawda" używamy w kontekście poznawczym5 , czyli wtedy, gdy z jednej strony mamy jakąś wiedzę o czymś, z drugiej zaś coś, o czym właśnie coś wiemy. Innymi słowy, jeśli chcemy terminu "prawda" używać zgodnie z jego właściwym znaczeniem, musimy mieć na uwadze zarówno wiedzę o czymś, jak i to, czego ta wiedza dotyczy. Wiedza i przedmiot, o którym nas ta wiedza informuje, są zatem koniecznymi elementami wyznaczającymi znaczenie terminu "prawda", jednak nie w izolacji, lecz we wzajemnym przyporządkowaniu. O prawdzie możemy mówić bowiem jedynie wtedy, gdy wiedza (lub - nieco inaczej ujmując problem - intelekt)6 i określony przedmiot są sobie w szczególny sposób przyporządkowane. Owo przyporządkowanie Średniowiecze określało jako adaequatio7 , które jest odpowiednikiem greckiego όμοίωσις (homoiosis)8 . Oba terminy, grecki i łaciński, znaczą tyle co: zgodność, zrównanie, zupełna harmonia pomiędzy dwoma porównywanymi ze sobą przedmiotami. Znaczenie słowa "prawda" wskazuje zatem na ową szczególną zgodność, jaka zachodzi między wiedzą czy intelektem a przedmiotem, czyli naprawdę właśnie. Inaczej jednak owa zgodność wygląda od strony przedmiotu, a inaczej od strony intelektu.

Oto podnoszę wzrok znad kartki papieru i kieruję go na stolik, gdzie w wazoniku stoi bukiet przebiśniegów. Dostrzegam białą barwę ich płatków, ich kształt. Mogę je policzyć - np. jest ich dziewięć, spojrzeć na nie z bliska i dostrzec, że przez ich białość, która z dala zdawała się być jednorodna, przebija lekka zieleń. Wszystko to, co tu zostało powiedziane, to jakaś wiedza. Jest ona jednak możliwa tylko dlatego, iż istnieje coś, co jest i co jest jakieś, w tym wypadku - owe białe przebiśniegi w wazonie, stojącym na stoliku. Nie mogłyby one być poznane, a więc nie można by było mieć o nich jakiejkolwiek wiedzy, gdyby ich nie było lub gdyby nie były czymś określonym: takimi to a takimi kwiatami o takiej to a takiej barwie itd. Nie do pomyślenia jest, by można było poznać coś, co nie istnieje i co nie jest jakoś określone (co nie byłoby sobą, co byłoby takie i nietakie, co byłoby sobą i czymś innym). Ale nie do pomyślenia jest także, by coś takiego w ogóle istniało. Nasze przebiśniegi (ściślej: to, co nazywamy przebiśniegami) nie tylko byłyby niepoznawalne, ale by i nie istniały, gdyby nie były sobą - tymi to a tymi przebiśniegami, gdyby ich kwiaty były białe z zielonkawym odcieniem i jednocześnie takimi nie były, gdyby były jednocześnie przebiśniegami i np. różami. W ten sposób uwidacznia się, iż koniecznym warunkiem poznania czegoś jest, by to coś było i by było czymś określonym. Ale uwidacznia się także, że jeśli coś jest (a więc jest i jest czymś określonym), to może (choć nie musi) być poznane.

To przyporządkowanie czy zgodność tego, co jest, a więc bytu, z intelektem, zwykło się nazywać prawdą ontyczną. W tym sensie prawdą jest cala rzeczywistość, wszystko, co jest, bo jeśli jest, jest czymś i może być poznane9 . Byt, ujawniający się dzięki aktowi istnienia, który wprowadza go w zespół tego, co realne, jest zarazem dostępny, a zatem i poznawalny. Byt jest prawdą nie dlatego, że jest poznany, lecz może być poznany dlatego, że jest prawdą, tzn. dlatego, że jest10 .

Rozmaite jest jednak to, co jest, zarówno co do treści, jak i co do swego istnienia. Stojące w wazonie przebiśniegi posiadają inną treść i inne istnienie niż wazon, w którym się znajdują. Są czymś innym i inaczej istnieją byty naturalne jak ten oto kamień czy ten oto człowiek, inaczej zaś twory kultury, byty myślne, wytwory fantazji, przedmioty matematyczne itd.11 Niemniej wszystkie one są i są jakieś, a zatem mogą być poznane. Nawet te baranki hasające po zielonym pastwisku, które są wytworem mojej fantazji, są czymś określonym, owymi hasającymi (w tym przypadku tylko w mojej wyobraźni) barankami. I dlatego i one mogą być poznane. Gdyby nimi nie były, gdyby moja fantazja nie wytworzyła ich jako takich właśnie, nic bym o nich nie wiedział i nic bym o nich nie mógł powiedzieć. Jak bowiem powie Arystoteles: "nie dlatego jesteś biały, iż myślimy w sposób prawdziwy, że ty jesteś biały, lecz ponieważ jesteś biały, my stwierdzając to, mówimy prawdę"12 .

Zwrot "mówimy prawdę", który wystąpił w powyższym sformułowaniu, pozwala nam przejść od prawdy ontycznej, którą jest sama rzeczywistość, sam byt, do prawdy poznawczej. Mówimy prawdę, gdy to, co mówimy, zgadza się z tym, o czym mówimy. Teraz już nie chodzi nam o to, że byt (to, co jest) jest zgodny z intelektem, lecz że intelekt jest zgodny z bytem. Tę zgodność, czyli prawdę, osiągamy dzięki poznaniu, czyli dzięki takiej aktywności poznającego (intelektu), która zmierza do uzyskania informacji o czymś, o bycie. Byt, czyli to, co jest, jako to, na co kieruje się poznanie, staje się jego przedmiotem. Przedmiot poznania nie jest jednak żadną miarą wytworem poznania. Jest zastany, przez poznanie napotkany, choć termin "zastany" mieni się wielością znaczeń, w zależności od tego, o jaki typ przedmiotu chodzi. Inna jest bowiem "zastaność" przedmiotów świata realnego (jak tych oto przebiśniegów), inna dzieła sztuki, jeszcze inna bytów idealnych (jak np. wartości), inna wreszcie wytworów mojej fantazji. Wszystkie one są "zastane" w tym sensie, iż nie są przez moje poznanie wytworzone. Ja po prostu na nie natrafiam i czerpię od nich informacje o nich. To, że "czerpię", a nie czysto pasywnie otrzymuję, pozwala mi mówić o poznaniu jako o aktywności podmiotu poznającego, co nie sprzeciwia się temu, że do istoty poznania należy jego rola odbiorcza13 .

Ze swej natury poznanie dąży do prawdy14 , do uzyskania rzetelnej informacji o swoim przedmiocie, czyli do takiego uzgodnienia intelektu z przedmiotem, że mniemanie żywione przez podmiot poznający odpowiada jakiemuś obiektywnemu stanowi rzeczy. Nie zawsze taką informację uzyskuje. Mówimy wtedy o błędzie15 . Mniemanie żywione w takim wypadku przez podmiot poznający nie zasługuje na miano wiedzy - ta musi bowiem spełniać warunek prawdziwości. Pozostaje błędnym mniemaniem. Jeśli jednak podmiot nie błądzi, treść poznania odpowiada stanowi rzeczy, którego dotyczy, co oddaje klasyczna definicja prawdy, wywodząca się od Arystotelesa, a znana w sformułowaniu Tomasza z Akwinu jako adaequatio intellectus et rei.

Prawdę możemy zatem rozważać zarówno jako zgodność bytu z intelektem, jak i jako zgodność intelektu z bytem. Pierwszą zwykło się nazywać prawdą ontyczną, drugą - prawdą poznawczą. Pierwszą określa się tradycyjnie jako adaequatio rei et intellectus czyli zgodność rzeczywistości z intelektem, co jest sformułowaniem analogicznym do sformułowania klasycznej definicji prawdy poznawczej: veritas est adaequatio intellectus et rei16 . Pierwsza jest koniecznym warunkiem drugiej, gdyż druga, prawda poznawcza "możliwa jest - jak powie Heidegger - jedynie na gruncie prawdy rzeczy, prawdy jako adaequatio rei ad intellectum", czyli prawdy ontycznej17 .

Mamy zatem odpowiedź na pytanie, co to jest prawda. Jest ona zgodnością (adaequatio), jaka zachodzi między bytem a intelektem. A że owo uzgodnienie może zachodzić w dwie strony, o prawdzie ontycznej mówimy, mając na myśli zgodność bytu z intelektem, zaś o prawdzie poznawczej, gdy intelekt uzgodni się z bytem. O prawdzie mówimy zatem, mając na myśli przede wszystkim samą ową relację zgodności. Ponadto prawdą nazywamy także każdy z jej kresów (byt i intelekt), ale ze względu na pozostawanie wobec drugiego w owej relacji zgodności. Dlatego też klasyczna definicja prawdy jako zgodności między bytem a intelektem nie sprzeciwia się temu, że tak byt, jak i wiedzę o nim nazywamy prawdą.

Ale "mówimy prawdę", zaczerpnięte z Arystotelesowskiej Metafizyki, możemy rozumieć nie tylko w sensie poznawczym, lecz i w sensie moralnym. "Mówimy prawdę" znaczy bowiem - do pewnego stopnia - tyle, co "nie kłamiemy". Do pewnego stopnia, bo nie wystarcza "nie kłamać', by mówić prawdę. Nie kłamie ten, kto mówi zgodnie z własnym przekonaniem, kto nie wprowadza kogoś świadomie w błąd, gdyż - jak powie św Augustyn - "Kłamstwo polega na mówieniu nieprawdy z intencją oszukania"18 . Mówi zaś prawdę jedynie ten, kto mówi zgodnie z własnym przekonaniem i to przekonanie jest zgodne ze stanem rzeczy (jest prawdziwe w sensie poznawczym). O człowieku, który faktycznie mówi prawdę, chciałoby się słusznie powiedzieć, że jest prawdomówny, choć terminem tym obejmujemy i tych wszystkich, którzy po prostu nie kłamią19 . Rozszerzając tę zgodność z własnym przekonaniem na wszystkie czyny ludzkie, mówi się o prawdzie moralnej jako o zgodności między postępowaniem a przekonaniami. Człowiek żyjący w prawdzie tak pojętej, to człowiek prawy, zaś kogoś, kto nie żywi przekonań, a nagina się do nich, nazywamy obłudnikiem, hipokrytą, udawaczem, słowem: człowiekiem zakłamanym. Ciekawe, że nie ma specjalnej nazwy na kogoś, kto ma szczere przekonania, lecz w swej słabości nie stosuje się do nich w swym postępowaniu. On także nie żyje w prawdzie, ale nie jest zakłamany.

Tak oto odkryliśmy trzy pojęcia prawdy: ontyczne, poznawcze i moralne. Prawda poznawcza zakłada ontyczną, moralna zaś jest zawisła od obu pierwszych. Do prawdy moralnej powrócimy pod koniec naszych rozważań. W tej części skoncentrujemy się zaś na prawdzie ontycznej i - szczególnie - poznawczej.

PRZYPISY:

  1. [«]  Wszelkie badania zakładają jakąś wiedzę. Pokazuje to choćby logiczna analiza pytań.
  2. [«]  Gdyby słowo "prawda", występujące np. w zdaniu "Prawdą jest, że Mickiewicz napisał «Pana Tadeusza»", nie miało żadnego znaczenia, nie różniłoby się ono od zdania "Mickiewicz napisał «Pana Tadeusza»", a różnica znaczeniowa obu zdań jest zauważalna. Nie byłoby też żadnej racji, by posługiwać się tym słowem w niektórych wypadkach, gdy w innych użycie go uważamy za nieuprawnione. Nie zgadzamy się tym samym ze zwolennikami teorii redundancji (G. Frege, F. Ramsey i in.), głoszącymi zbędność operatora "jest prawdą, że".
  3. [«]  Pytanie to jest pytaniem esencjalnym. Tego typu pytanie esencjalne jest pytaniem o istotną treść jakiegoś przedmiotu, o - jakby powiedział R. Ingarden - zawartość pewnej idei. Pytanie to zakłada pozytywną odpowiedź na inny rodzaj pytania esencjalnego, mianowicie: na pytanie "co to jest?", które stawiamy celem jednoznacznego wyznaczenia przedmiotu (ono zaś zakłada wcześniejszą afirmację czegoś jako istniejącego). Pytania "co to jest prawda?" nie należy mylić z pytaniem "czym jest prawda?", w którym chodziłoby o poznanie, do jakiej grupy przedmiotów (gatunku) należałaby (w tym przypadku) prawda. Por. R. Ingarden, Z teorii języka i filozoficznych podstaw logiki, Warszawa 1972, 327-482.
  4. [«]  Korzystać tu będziemy przede wszystkim ze współczesnego Słownika języka polskiego pod red. M. Szymczaka, Warszawa 1979.
  5. [«]  J. Puzynina uważa, iż "prawda" stanowi centrum organizacji pola wyrazowego wartości poznawczych. (Por. J. Puzynina, Język wartości, Warszawa 1992, 41.150). Edyta Stein zaś powie, że "[...] poznanie i prawda - są, co do znaczenia nie do pojęcia jedno bez drugiego; należą do siebie nierozdzielnie i żadne drugiego nie poprzedza. Prawda istnieje tylko tam, gdzie poznający umysł jest w zgodzie z pewnym jestestwem [...]. Jedynie tam, gdzie umysł poznaje, może on «zrozumieć bezpośrednio», co to jest poznanie i prawda [...]" (E. Stein, Byt skończony a byt wieczny, tł. I.J. Adamska, Poznań 1995, 337).
  6. [«]  Intelekt, dzięki aktom poznawczym, zdobywa wiedzę o przedmiocie. Stąd, nie wnikając w szczegóły, a idąc za tradycyjnymi formułami, tymi i podobnymi terminami posługujemy się tu, gdy idzie nam o to, co poznające, zaś to, co poznawane, będziemy nazywali: przedmiotem, rzeczą, rzeczywistością, bytem.
  7. [«]  Obok terminu adaequatio, św. Tomasz posługiwał się także terminami: correspondentia (odpowiedniość), convenientia (zgodność, harmonia) i conformitas (zgodność, podobieństwo).
  8. [«]  O ile mi wiadomo, Starożytność nie posługiwała się terminem όμοίωσις (homoiosis) w odniesieniu do prawdy. Współcześnie uczynił to natomiast Heidegger. (Por. M. Heidegger, Bycie i czas, tł. B. Baran, Warszawa 1994, 304; tenże, O istocie prawdy, "Aletheia" 1 (4)/1990,15.)
  9. [«]  Konsekwencją pojmowania bytu jako prawdy ontycznej jest dostrzeganie całej rzeczywistości, wszechświata, jako kosmosu, nie zaś jako chaosu. Grecki termin κόσμος w dosłownym sensie wskazuje na estetyczne piękno w wyglądzie zewnętrznym osób i rzeczy, mające za podstawę ład. Odniesiony do wszechświata wskazuje na porządek i harmonię wszelkich rzeczy. Tę harmonię i ład wszechświata zakłada się, stawiając tezę o matematyczności przyrody. Por. S. Butryn, Idea matematyczności przyrody a problem jedności nauk przyrodniczych, "Studia Philosophiae Christianae" 33 (1997) 2, 95-101, tam też dalsze wskazówki bibliograficzne.
  10. [«]  Dotykamy tu metafizyki prawdy, zawartej w dziełach św. Tomasza z Akwinu, a przedstawianej szerzej w pracach M. A. Krąpca, M. Gogacza, A. B. Stępnia i innych.
  11. [«]  Bytem jest także Bóg, bo istnieje i to z samej swej natury. A zatem także jest czymś określonym, a więc i poznawalnym. Poznajemy Go w wierze, ale i na drodze poznania naturalnego. Aby naszego wykładu nie komplikować, problem jedynie sygnalizuję.
  12. [«]  Arystoteles, Metafizyka, 1051 b (korzystam tu z tłumaczenia K. Leśniaka, Warszawa 1984).
  13. [«]  Por. Ingarden, Z teorii, 449 n.
  14. [«]  Tak twierdzi np. M. Merleau-Ponty, Phenomenologie de la perception, Paris 1945, XI.
  15. [«]  Ściśle: nieprawdziwy wynik poznania jest fałszem, błąd zaś to branie fałszu za prawdę.
  16. [«]  Klasyczna, czyli tzw. korespondencyjna definicja prawdy, wywodzi się od Arystotelesa. Jej pełne brzmienie, podane przez św. Tomasza z Akwinu, jest następujące: Veritas est adaequatio intellectus et rei, secundum quod intellectus dicit esse, quod est, et non esse, quod non est. Tomasz mylnie przypisuje tę definicję Izaakowi synowi Salomona, żydowskiemu lekarzowi i filozofowi, żyjącemu w Egipcie między 845 a 940 r., gdy pochodzi ona od Awicenny (Metafizyka I, 9), na co zwraca uwagę w komentarzu do polskiego przekładu Księgi definicji Izaaka Israeli L. Kuczyński ("Przegląd Tomistyczny") 2(1986), 213). Współcześnie klasyczna definicja prawdy przyjmuje następujące postacie:
    1. Myśl M jest prawdziwa wtedy i tylko wtedy, gdy myśl M stwierdza, że jest tak a tak i tak a tak jest właśnie (Ajdukiewicz).
    2. Sąd S jest prawdziwy, jeżeli stan rzeczy wyznaczony przez jego treść zachodzi niezależnie od istnienia sądu S w obrębie tej dziedziny bytu, w której dany sąd go umieszcza (Ingarden).
    3. Mniemanie jest prawdziwe wtedy i tylko wtedy, gdy odpowiada jakiemuś faktowi, jakiemuś obiektywnie istniejącemu stanowi rzeczy (Strawson).
  17. [«]  Heidegger, O istocie, 13.
  18. [«]  Św. Augustyn, De mendacio, 4, 5: PL 40, 491. Jest to tekst cytowany przez Katechizm Kościota Katolickiego 2482.
  19. [«]  Słownik języka polskiego podaje dwa znaczenia słowa "prawdomówny", dla nas bardzo pouczające. W pierwszym znaczeniu, tak jak występuje ono w wyrażeniu "człowiek prawdomówny", znaczy tyle, co "mający zasadę mówienia prawdy, mówiący zawsze prawdę". W znaczeniu drugim, jakie odkrywamy w takich wyrażeniach jak: "prawdomówna twarz" lub "prawdomówny opis czegoś", "prawdomówny" to "wyrażający, odsłaniający w danej chwili prawdę o czymś; szczery, otwarty; prawdziwy".

  NA POCZĄTEK ROZDZIAŁU  
POWRÓT NA STRONĘ GŁÓWNĄ POWRÓT DO MENU Biblioteka wirtualna Spis treści