I. Dobra małżeństwa
Potomstwo, Wierność, Sakrament.
Kiedy, Wielebni Bracia, przystępujemy do wyłuszczenia owych tak wielkich
dóbr prawdziwego małżeństwa, od Boga nam udzielonych, przychodzą Nam na myśl
słowa owego przesławnego Doktora Kościoła, którego nie tak dawno temu uczciliśmy
w encyklice Naszej «Ad salutem», na obchód pełnego tysiącpięćsetlecia
jego śmierci10
: «To są, - mówi św. Augustyn, - dobra,
dla których małżeństwo jest dobre: potomstwo, wierność małżeńska,
sakrament»11
. O ile te trzy czynniki dobitnie
bardzo zawierają najistotniejszą treść całej nauki o małżeństwie
chrześćijańskiem, wyjaśnia wymownie tenże Doktór Kościoła, kiedy mówi:
«Wierność małżeńska oznacza, że poza węzłem małżeńskim niema być
cudzołóstwa z żadną osobą trzecią; potomstwo, że z miłością ma być przyjęte,
z dobrocią pielęgnowane, pobożnie wychowane; sakrament zaś, że związek
małżeński nie ma być rozrywany i mąż rozwiedziony lub żona rozwiedziona
nie mają zawierać nawet ze względu na potomstwo innego małżeństwa. To jest
jakby prawidło małżeńskie, przez które przyrodzona płodność została
uszlachetniona, a występek niepowściągliwości opanowany»12
.
1. Potomstwo
Rodzenie potomstwa
Pierwsze więc miejsce pomiędzy dobrami małżeństwa zajmuje potomstwo. I zaprawdę
sam Stwórca rodzaju ludzkiego, który w dobroci swej w dziele rozkrzewiania życia
postanowił ludzi użyć jako pomocników swych, nauczał tego, kiedy, ustanawiając w
raju małżeństwo, powiedział do prarodziców naszych, a przez nich do przyszłych
małżonków: «Roście i mnóżcie się, i napełniajcie ziemię»13
. To samo znajduje św. Augustyn w słowach św. Pawła Apostoła do
Tymoteusza14
: «Że celem rodzenia zawiera się małżeństwo»,
świadczy Apostoł w ten sposób: «Chcę, aby młodsze szły za mąż». A jakoby
wtrącono pytanie: - Dlaczego? - dodaje zaraz: «Aby dzieci rodziły, stawały się
paniami domu»15
.
Rodzi się ludzi dla Boga
Jak wielkiem dobrodziejstwem Bożem i błogosławieństwem małżeństwa jest dziecko,
okazuje się z godności człowieka i celu jego najwyższego. Człowiek bowiem przewyższa
już zacnością rozumnej swej istoty wszystkie inne stworzenia widzialne. Nadto Bóg
pragnie, by ludzie rozmnażali się, nietylko w tym celu, by istnieli i zapełniali
ziemię, lecz daleko więcej w tym celu, by byli czcicielami Boga, poznawali Go,
miłowali i posiadaniem Jego na wieczne czasy cieszyli się w niebie. Cel ten
wskutek przedziwnego wyniesienia człowieka przez Boga do porządku nadprzyrodzonego
przechodzi wszystko, co oko widziało, ucho słyszało i w serce człowieka
wstąpiło16
. Łatwo stąd, poznać można, jak wielkim darem
dobroci Bożej, jak doskonałym owocem małżeństwa jest dziecko, zawdzięczające
istnienie swe wszechmocy Bożej i współdziałaniu małżonków.
i Kościoła
Rodzice chrześcijańscy niech zastanowią się również nad tem, że zadaniem ich
jest nietylko rozradzanie i zachowanie rodzaju ludzkiego na ziemi, a nawet
nietylko wychowywanie pewnej ilości czcicieli Boga prawdziwego, lecz powiększenie
liczby dzieci Kościoła Chrystusowego, zrodzenie mieszkańców niebiańskich i domowników
Bożych17
, by lud służbie Boga i Chrystusa poświęcony z dnia na
dzień się pomnażał. A lubo małżonkowie chrześcijańscy, jakkolwiek sami uświęceni,
uświęcenia na dzieci swe przelać nie mogą (przecież przyrodzone rozmnożenie życia
stało się drogą śmierci, którą grzech pierworodny przechodzi na potomstwo), to
jednak w pewien sposób biorą udział w pierwotnem małżeństwie w raju, gdyż zadaniem
ich jest, ofiarować Kościołowi własne swe potomstwo, któreby przez tę płodną bardzo
matkę dzieci Bożych odrodziło się przez kąpiel chrztu dla nadprzyrodzonej
sprawiedliwości i stało się żywym członkiem Chrystusowym, uczestnikiem życia
nieśmiertelnego i ostatecznie dziedzicem chwały niebieskiej, do której wszyscy
całem sercem tęsknimy.
oraz dla szczęścia rodziny i Ojczyzny
Jeżeli matka, prawdziwie chrześcijańska, to rozważy, pozna zaiste, że do niej
odnosi się w wyższem i pełnem pociechy zrozumieniu słowo Zbawiciela:
«Niewiasta... gdy porodzi dzieciątko, już nie pamięta uciśnienia dla
radości, iż się człowiek na świat narodził»18
. Wyniesie
się ponad wszystkie bóle powołania swego macierzyńskiego, ponad jego troski i
ciężary i z większem i świętszem prawem, niż owa matrona rzymska, matka Grachów
szczycić się będzie mogła w Bogu kwiecistym bardzo wieńcem swoich dziatek. I oboje
małżonkowie uważać będą te dzieci, które skorem i wdzięcznem przyjęli sercem z ręki
Bożej, jako skarb, powierzony im przez Boga, który zużyją nietylko na korzyść swoją
i ziemskiej swej ojczyzny, lecz który w dzień zdania rachuby z zyskiem Bogu oddadzą.
Wychowanie potomstwa
Dobrodziejstwem wydania na świat nie wyczerpuje się jednak jeszcze dobro potomstwa,
lecz inne do niego dołączyć się musi dobrodziejstwo, które polega na wychowaniu
dziecka. Bardzo mało zaiste troski o nowonarodzone dziecko i tem samem o całą
ludzkość byłby okazał Bóg najmędrszy, gdyby nie był zarazem udzielił prawa i
obowiązku wychowania tym, którym udzielił możności i prawa rozbudzenia nowego
życia. Znaną bowiem jest rzeczą, że dziecko nawet w dziedzinie życia nadprzyrodzonego
nie może w sposób wystarczający zadość uczynić swoim potrzebom. Skazane jest przez
długie lata na pomoc, naukę i wychowanie innych. Jasną jest jednakże rzeczą, że
z rozkazu natury i Boga prawo i obowiązek wychowania dzieci do tych przedewszystkiem
należy, którzy dzieło natury powołaniem do życia rozpoczęli i stąd nie mogą dzieła
rozpoczętego i niedokończonego pozostawić i na pewną narazić zagładę. Tej tak ważnej
potrzebie wychowania dzieci zaradza się najlepiej na łonie małżeństwa, w którem
wobec nierozerwalnego węzła, jakim rodzice są złączeni, wspólny obojga trud i
wzajemna pomoc zawsze są w pogotowiu.
Ponieważ jednak na innem już miejscu19
obszernie omawialiśmy
sprawę wychowania młodzieży, pragniemy to wszystko ująć słowami św. Augustyna:
«Potomstwo oznacza, że ma się je z miłością przyjąć i pobożnie
wychować»20
. To samo wyraża jędrnie kodeks prawa
kanonicznego: «Celem głównym małżeństwa jest rodzenie i wychowanie
potomstwa»21
.
W końcu nie możemy dla wysokiej godności i wielkiego znaczenia podwójnego
tego urzędu, powierzonego rodzicom dla dobra dziecka, pominąć milczeniem, że
uczciwe używanie uzdolnienia, danego przez Boga, celem rozniecania nowego życia,
jest wedle woli Stwórcy i prawa przyrodzonego prawem i przywilejem samego tylko
małżeństwa, w którego uświęconych granicach powinno być utrzymane.
2. Wierność
Drugie dobro, które - jak wspomnieliśmy, - wylicza św. Augustyn, jest wierność
małżeńska. Polega ona na zobopólnem zachowaniu umowy małżonków tak, ze tego, co
na podstawie tej, przez prawo Boże uświęconej, umowy drugiej tylko stronie się
należy, nie można jej odmówić ani żadnej innej osobie dozwolić; nie można też
przyznać drugiej stronie tego, na co - jako sprzeciwiające się prawom i nakazom
Bożym i z wiernością małżeńską nielicujące, nigdy zgodzić się nie można.
Związek tylko jednego z jedną
Dlatego wierność ta wymaga przedewszystkiem wyłącznej jedności stadła małżeńskiego,
jaką sam Stwórca ustanowił w małżeństwie prarodziców naszych. Wedle woli jego
małżeństwo nie istniało inaczej, jak pomiędzy jednym mężem i jedną niewiastą.
I chociaż Bóg, najwyższy prawodawca, prawo to pierwotne na pewien czas nieco
złagodził, to jednak nie ulega wątpliwości, że prawo ewangelji ową pierwotną
i doskonałą jedność zupełnie przywróciło i zniosło każdy wyjątek; wykazują to
jasno słowa Chrystusowe i jednolita praktyka nauki i działalności Kościoła.
Słusznie więc Sobór Trydencki orzekł: «Że węzłem tym dwoje tylko się
łączy i wiąże. Chrystus Pan jasno bardzo nauczał, mówiąc: A tak już nie są
dwoje, ale jedno ciało»22
.
Wielość żon czy mężów nawet w myślach potępiona
Ale Chrystus Pan pragnął potępić nietylko jakikolwiek, czy to kolejny, czy
równoczesny rodzaj t. zw. poligamji i poliandrji oraz każdy inny zewnętrzny
czyn nieobyczajny, lecz, aby ustrzec święte granice małżeństwa od wszelkiego
shańbienia, zabronił też wszystkich dobrowolnych myśli i pragnień w tym względzie:
«A ja powiadam wam: iż wszelki, który patrzy na niewiastę, aby jej pożądał,
już ją zcudzołożył w sercu swojem»23
. Słów tych Chrystusa
Pana nie może znieść nawet zgoda jednego z małżonków, zawierają bowiem prawo
Boże przyrodzone, którego żadna wola ludzka ani złamać ani nadwerężyć nie
może24
.
Aby wierność małżeńska w całym zajaśniała blasku, powinno nawet poufałe pożycie
małżonków pomiędzy sobą nosić znamię skromności. Małżonkowie powinni we wszystkiem
wzorować się na prawie Bożem i prawie przyrodzonem i starać się pójść za wolą
najmędrszego i najświętszego Stwórcy z głęboką czcią dla tworu rąk Jego.
Miłość małżeńska
Z miłości płynie wzajemna pomoc i doskonalenie się
To, co św. Augustyn trafnie nazywa wiernością czystości, łatwiej jeszcze,
wdzięczniej i szlachetniej wykwita z innego głównego czynnika, z miłości
małżeńskiej, która, przenika wszystkie obowiązki pożycia małżeńskiego i
trzyma prym w chrześcijańskiem stadle małżeńskiem: «Wierność małżeńska
wymaga nadto, by mąż i żona byli złączeni szczególniejszą i czystą miłością,
by się miłowali nie tak, jak się cudzołożnicy miłują, lecz tak, jak Chrystus
Kościół swój umiłował. Takie bowiem prawidło przepisał Apostoł; mówiąc:
«Mężowie, miłujcie żony wasze, jako i Chrystus umiłował Kościół»25
.
Niewątpliwie obejmował On Kościół ową niezmierzoną miłością, nie dla swej
korzyści, lecz mając na oku jedynie dobro Oblubienicy
swojej»26
. Nazywamy więc miłością nie to uczucie,
które polega na cielesnej tylko i prędko ulatniającej się skłonności, na
słowach tylko pochlebnych, lecz to, które opiera się na wewnętrznej skłonności
dusz i okazuje się czynem, gdyż próbą miłości jest czyn27
. Czyn
ten obejmuje w społeczności domowej nietylko wzajemną pomoc, lecz powinien rozciągać
się też, i to w pierwszym rzędzie, na to, by małżonkowie pomagali sobie wzajemnie
w coraz pełniejszem ukształtowaniu i doskonaleniu człowieka wewnętrznego, by przez
wzajemną wspólność życiową postępowali z dnia na dzień coraz bardziej w cnotach,
a zwłaszcza rośli w prawdziwej miłości Boga i bliźniego, na której ostatecznie
«wszystek Zakon, zawisł i prorocy»28
.
A najdoskonalszym przykładem zupełnej świętości, postawionym przez Boga ludziom,
jest Chrystus Pan. Jego mogą i powinni naśladować wszyscy, w jakimkolwiek żyją
stanie lub zawodzie i z pomocą Bożą, idąc za przykładem świętych, osiągnąć szczyt
doskonałości chrześcijańskiej.
oraz oddanie powinności
To wzajemne wewnętrzne kształtowanie się małżonków, ten wytrwały wysiłek ich do
udoskonalenia się, można, jak uczy Katechizm Rzymski29
, nazwać
z bezwzględną słusznością najważniejszym czynnikiem i celem małżeństwa, byleby
go się nie brało w ciaśniejszem zrozumieniu jako instytucji do należytego rodzenia
potomstwa i do wychowania go, lecz w zrozumieniu szerszem, jako wspólność całego
życia. Z miłością tą trzeba koniecznie pogodzić wszelkie prawa i wszelkie obowiązki
małżeńskie tak, by nie tylko sprawiedliwość, lecz i miłość była prawidłem nakazu
Apostoła: «Mąż niechaj żonie powinność oddaje, także też i żona
mężowi»30
.
Posłuszeństwo
Mąż głową żony, żona sercem
W społeczności domowej, wzmocnionej węzłem miłości, powinien kwitnąć jeden
jeszcze czynnik, nazwany przez św. Augustyna porządkiem miłości. Porządek ten
obejmuje tak pierwszeństwo męża przed żoną i dziećmi, jak i podporządkowanie się
skore, chętne i posłuszne żony, które poleca Apostoł temi słowy: «Żony niechaj
będą poddane mężom swym, jako Panu. Albowiem mąż jest głową żony, jako Chrystus
jest głową Kościoła»31
. Posłuszeństwo to nie zaprzecza
bynajmniej i nie znosi wolności, która słusznie przysługuje kobiecie na podstawie
człowieczej jej godności i szczytnych obowiązków małżonki, matki i towarzyszki; nie
nakazuje też posłuszeństwa wobec jakichkolwiek zachcianek męża, mniej zgodnych może
z rozsądkiem i kobiecą jej godnością; nie stawia jej też wkońcu narówni z osobami,
nazwanemi w prawie małoletniemi, którym dla braku dojrzałego sądu i doświadczenia
życiowego odmawia się wolnego wykonywania praw osobistych. Posłuszeństwo to
przeciwstawia się raczej tylko rozwydrzonej wolności, nie dbającej o dobro rodziny,
zabrania w ciele rodziny serce odrywać od głowy z szkodą niepowetowaną dla ciała i
z niebezpieczeństwem bliskiej jego zagłady. Gdy bowiem mąż jest głową, żona jest
sercem i jak mąż posiada pierwszeństwo rządów, tak żona może i powinna kierować
się we wszystkiem przywilejem miłości.
Stopień i sposób podporządkowania się żony wobec męża może być różny, zależnie od
okoliczności w stosunku do osób, miejsc i czasu. Jeżeli mąż zaniedbuje obowiązki
swoje, jest nawet obowiązkiem żony, zastąpić go w rządzie rodziny. Nigdy jednak i
nigdzie nie wolno obalić lub naruszyć budowy zasadniczej rodziny i prawa jej
podstawowego, od Boga postanowionego i zatwierdzonego.
Z przedziwną mądrością naucza ś. p. poprzednik Nasz Leon XIII o stosunku i
porządku pomiędzy mężem a żoną w wspomnianej już Encyklice swej o małżeństwie
chrześcijańskiem: «Mąż jest panem rodziny i głową niewiasty, która,
ponieważ jest ciałem z ciała jego i kością z kości jego, ma być posłuszną
mężowi, nie na sposób jednak służebnicy, lecz towarzyszki, tak by posłuszeństwu
nie zabrakło ani uczciwości ani godności. W tym jednak, który rozkazuje, oraz w
tej, która słucha, ponieważ oboje mają przedstawiać obraz, on Chrystusa, ona
Kościoła, niech miłość Boża będzie na zawsze kierowniczką
obowiązków»32
.
To są więc czynniki, które składają się na pojęcie wierności małżeńskiej;
jedność, czystość, miłość, uczciwe i szlachetne posłuszeństwo. Ile nazw,
tyle źródeł błogosławieństwa dla małżonków i małżeństwa, przez które zapewnia
się i pomnaża spokój, godność, i szczęśliwość małżeństw. Dlatego dziwić się
nie możemy, że wierność małżeńską zaliczano zawsze do największych dóbr,
właściwych małżeństwu.
3. Nierozerwalność węzła małżeńskiego
Całokształt tak wielkich dobrodziejstw uzupełnia i powiększa jeszcze inne
dobro małżeństwa, nazwane słowem św. Augustyna «sakramentem».
Oznacza ono nierozerwalność węzła małżeńskiego i wyniesienie i poświęcenie
umowy małżeńskiej przez Chrystusa Pana do skutecznego znaku łaski.
Nierozerwalność węzła małżeńskiego podkreśla naprzód sam Chrystus dobitnie
temi słowami: «Co tedy Bóg złączył, człowiek niechaj nie
rozłącza»33
i: «Wszelki, który opuszcza żonę swą,
a drugą pojmuje, cudzołoży; a kto od męża opuszczoną pojmuje,
cudzołoży»34
.
Do tej nierozerwalności zalicza św. Augustyn jasnemi słowy to, co nazywa
dobrem sakramentu: «Sakrament oznacza, że małżeństwo nie ma być
rozrywane i mąż rozwodzący się lub żona rozwodząca nie mają nawet ze względu
na potomstwo zawierać innego małżeństwa»35
.
Małżeństwo zawsze nierozerwalne. Rozwody starego zakonu zniesione
Nierozerwalna ta trwałość - przysługuje wszystkim prawdziwym małżeństwom,
chociaż nie wszystkim w tej samej doskonałej mierze; bo słowa Pańskie: Co
tedy Bóg złączył, człowiek niech nie rozłącza, wyrzeczone o małżeństwie
pierwszych rodziców naszych, tym pierwowzorze wszystkich przyszłych małżeństw,
powinny się odnosić do wszystkich małżeństw prawdziwych. Chociaż więc przed
Chrystusem wzniosła surowość pierwotnego prawa złagodzoną została, tak że
Mojżesz synom ludu wybranego, dla twardości serc ich, z pewnych przyczyn
wystawiać pozwolił list rozwodowy, to jednak Chrystus Pan mocą najwyższego
prawodawcy pozwolenie to większej wolności cofnął i przywrócił stan prawa
pierwotnego słowami, które nigdy nie pójdą w niepamięć: «Co tedy Bóg
złączył, człowiek niechaj nie rozłącza». Dlatego poprzednik Nasz ś. p.
Pius VI mądrze bardzo napisał do Biskupa w Agrji: «Wynika stąd jasno,
powiada, że małżeństwo już w stanie natury, dawno więc przed wyniesieniem go
do godności Sakramentu, Bóg tak był ustanowił, że tworzyło na zawsze węzeł
nierozerwalny, który z tego powodu przez żadną władzę świecką nie mógł być
rozerwany. Chociaż więc charakter sakramentalny odłączyć można od małżeństwa,
jak np. u niewiernych, to jednak i w takiem małżeństwie, ponieważ jest
małżeństwem prawdziwem, trwać musi i trwa rzeczywiście na wszystkie czasy
węzeł ten, który według prawa Bożego od początku tak się zrósł z małżeństwem,
że żadnej władzy świeckiej nie podlega. Ilekroć zatem jest mowa o zawarciu
małżeństwa, zawiera się je albo tak, że rzeczywiście jest małżeństwem i wtedy
tkwi w niem na zawsze węzeł ów nierozerwalny, z prawa Bożego każdemu prawdziwemu
małżeństwu przysługujący; albo przypuszcza się, że zostało zawarte bez tego
węzła wiekuistego, wówczas niema wogóle małżeństwa, lecz istnieje niedozwolony
stosunek, sprzeciwiający się prawu Bożemu. Stosunku tego nie wolno ani zawierać,
ani go zachowywać»36
.
Wyjątki nie zależą od włądzy ludzkiej ale Boskiej
Jeżeli co do trwałości małżeństwa zachodzą wyjątki, chociaż bardzo rzadkie,
jak np. w niektórych małżeństwach naturalnych pomiędzy niewiernymi jedynie
zawartych lub pomiędzy chrześcijanami, jeżeli chodzi o małżeństwo coprawda
zawarte, lecz jeszcze nie wykonane, to wyjątek ten zależy nie od woli ludzi,
ani od którejkolwiek władzy ludzkiej, lecz od prawa Bożego, którego stróżem i
tłumaczem jest jedynie Kościół Chrystusowy. Żadna jednak władza tego rodzaju
zastosowana być nie może z jakiegokolwiekbądź powodu do chrześcijańskiego
małżeństwa, zawartego i dokonanego. Ponieważ w takiem małżeństwie dokonywa
się związek małżeński w całej pełni, dlatego też uwidocznia się w niem z woli
Bożej trwałość i nierozerwalność, której rozluźnić nie może żadna powaga ludzka.
Nierozerwalność wypływa ze stosunku małżeństwa do Chrystusa i
Kościoła
Jeżeli, Czcigodni Bracia, pokornie zbadać pragniemy wewnętrzny powód woli
Bożej, tu się objawiającej, znajdziemy go łatwo w mistycznem znaczeniu
chrześcijańskiego małżeństwa, które uwidocznia się bardzo wyraziście w
małżeństwie, zawartem pomiędzy chrześcijanami. Według świadectwa bowiem
Apostoła w liście jego do Efezów (na który wskazaliśmy już na początku)37
jest małżeństwo chrześcijańskie najdoskonalszym obrazem jedności, zachodzącej
pomiędzy Chrystusem a Kościołem: «Sakrament to wielki jest, a ja mówię,
w Chrystusie i Kościele». Jedność ta, dopóki Chrystus żyje i przez niego
Kościół, zaprawdę nigdy nie może być rozwiązana. Poucza też o tem wymownie św.
Augustyn temi słowy: «Tego przestrzega się bowiem w Chrystusie i w Kościele,
że żyjący od żyjącego nie może odłączyć się żadnym rozwodem. Sakrament ten w takiem
jest poważaniu w państwie naszem Bożem... to znaczy w Kościele Chrystusowym...
że nawet w tych wypadkach, gdzie niewiasty tylko dla uzyskania potomstwa zamąż
wychodzą lub mężczyźni się żenią, nie wolno niepłodnej porzucić, aby pojąć inną,
płodną. Gdyby to jednak ktoś uczynił, winien jest, - nie według prawa ziemskiego
(które w razie rozwodu zezwala bez grzechu zawrzeć nowe małżeństwo, na co według
świadectwa Zbawiciela również Mojżesz pozwalał Izraelitom dla ich zatwardziałości),
lecz według prawa Ewangelji - cudzołóstwa tak samo jak i niewiasta, jeżeli bierze
sobie innego męża»38
.
Dobra, płynące z nierozerwalności
Ile i jak wielkie dobra płyną z nierozerwalności małżeństwa, nie może ujść uwagi
tego, kto chociaż powierzchownie tylko zastanowi się nad szczęściem małżonków i
ich potomstwa, lub nad pomyślnością całego społeczeństwa ludzkiego. Naprzód więc
mają małżonkowie w niej silną rękojmię trwałości swego związku małżeńskiego, czego
z natury swej tak bardzo wymaga ofiarne oddanie własnego ja i ścisłe wzajemne
połączenie ich dusz, prawdziwa bowiem miłość nie zna granic39
.
Nadto tworzy ona mocny wał ochronny dla czystości i wierności przeciw wszelkim
wewnętrznym i zewnętrznym zakusom niewierności; odbiera wszelką podstawę trwodze
i bojaźni, czy małżonek w czasie nieszczęścia lub na starość nie opuści może
małżonki, a w miejsce lęku napełnia serce pewność stałego posiadania. Odpowiada
też godności małżonków i najlepiej przyczynia się do spełnienia obowiązku wzajemnej
pomocy, gdyż nierozerwalne ich stadło przypomina im nieustannie, że nie dla znikomych
celów i służenia ciału, lecz dla uzyskania i przysporzenia sobie wyższych i wiecznych
dóbr zawarli związek małżeński, który tylko śmierć rozłączyć może. Zaradza też
najlepiej obowiązkowi opieki nad dziećmi i wychowaniem ich, trwającem długie
lata, gdyż rodzice wspólnemi siłami łatwiej mogą sprostać ciężkiemu i długotrwałemu
swemu zadaniu. Nie mniejsze spływa błogosławieństwo na całe społeczeństwo. Z
doświadczenia bowiem wiemy, że nierozerwalna trwałość małżeństw jest źródłem
przebogatem życia poczciwego i czystości obyczajów, zachowanie jej zapewnia
państwu szczęście i pomyślność; takiem bowiem jest państwo, jakiemi są rodziny
i obywatele, z których się składa, jak ciało z członków. Dlatego dobrze bardzo
zasługują się około dobra prywatnego małżonków oraz potomstwa i około dobra
publicznego ludzkości całej ci, którzy bronią odważnie nierozerwalności węzła
małżeńskiego.
Małżeństwo jako Sakrament
Poza nierozerwalnością węzła zawiera jednak dobro sakramentu jeszcze daleko
szlachetniejsze wartości, oznaczone trafnie słowem Sakrament. Dla chrześcijan
słowo to nie jest pustym i próżnym tylko dźwiękiem, gdyż Chrystus Pan «Sakramentów
ustanowiciel i dokonawca»40
wyniósł małżeństwo wiernych swoich
wyznawców do prawdziwego i istotnego Sakramentu Nowego Zakonu, uczynił je znakiem
i źródłem osobnej łaski wewnętrznej, przez którą udoskonalił miłość przyrodzoną,
wzmocnił jedność nierozerwalną i małżonków uświęcił»41
.
Sama umowa małżeńska Sakramentem
A ponieważ Chrystus ważną umowę małżeńską pomiędzy wiernymi uczynił znakiem łaski,
jest istota Sakramentu z chrześcijańskiem małżeństwem tak ściśle złączona, że nie
może być pomiędzy wiernymi prawdziwego małżeństwa, «by nie było tem samem
sakramentem»42
.
Jeżeli więc wierni szczerem sercem zawrą taką umowę małżeńską, otwierają sobie
skarbnicę łask, z której czerpią siły nadprzyrodzone do wiernego, świętego i
wytrwałego wykonania obowiązków i zadań swych aż do śmierci.
pomnaża łaskę poświęcającą i daje prawo do łask uczynkowych
Sakrament ten bowiem nietylko pomnaża w tych, którzy łasce nie stawiają przeszkody,
czynnik trwały życia nadprzyrodzonego, to jest łaskę uświęcającą, lecz osobne jeszcze
dodaje dary, dobre natchnienia, zarodki łaski, pomnaża i doskonali siły przyrodzone,
tak, że małżonkowie nietylko rozumieją głęboko całą doniosłość, stanu małżeńskiego,
jego obowiązki i jego cele, lecz skosztowawszy w duszy ich słodyczy, szczerze się
do nich skłonią, skutecznie ich zapragną i w czyn obrócą, zwłaszcza że Sakrament
daje im prawo do wzmocnienia się przez łaskę uczynkową, którą uzyskać mogą,
ilekroć potrzebować jej będą do wykonania obowiązków swego stanu.
jeśli małżonkowie współdziałają
Ponieważ jednak w porządku nadprzyrodzonym działania Opatrzności Bożej obowiązuje
prawo, że ludzie z Sakramentów, przyjmowanych po uzyskaniu rozumu, nie dostępują
pełnych owoców, jeżeli nie odpowiadają łasce, współdziałając z nią, pozostaje łaska
sakramentalna małżeństwa często talentem nieużytecznym, zakopanym w ziemi, o ile
małżonkowie nie używają sił nadprzyrodzonych i nie pielęgnują ziaren łaski, złożonych
w ich sercu i nie doprowadzają ich do rozkwitu. Jeżeli jednak, czyniąc, co w ich
siłach, okażą, że z łaską chcą współpracować, zdołają znosić ciężary swego stanu
i wykonać obowiązki jego i zostaną wielkim tym Sakramentem wzmocnieni, uświęceni
i jakoby przemienieni. Jak bowiem według nauki św. Augustyna przeznacza i wspiera
się człowieka przez Chrzest i Kapłaństwo, czy to do życia chrześcijańskiego, czy
też do spełniania czynności kapłańskich, i nie pozostawia go nigdy bez łaski
sakramentalnej, tak samo prawie (lubo nie na podstawie charakteru sakramentalnego)
nie mogą wierni, raz węzłem małżeństwa złączeni, nigdy być pozbawieni pomocy i węzła
tego Sakramentu. Przeciwnie, noszą, jak uczy tenże sam św. Doktór, na sobie ten
węzeł św., chociażby się stali cudzołożnikami, lubo już nie jako znak chwalebnej
łaski, lecz jako znak zbrodni, «tak, jak dusza odrzucona, odchodząc od godów
połączenia z Chrystusem, nawet po utracie wiary, nie traci znaku sakramentalnego,
który otrzymała w kąpieli odrodzenia»43
.
Sakrament ozdobą nie okowami
Małżonkowie zaś, złotym węzłem Sakramentu nie w okowy okuci, lecz przyozdobieni,
nie ubezwładnieni, lecz wzmocnieni, niech wszystkiemi do tego dążą siłami, by
małżeństwo ich nietylko przez moc i znaczenie Sakramentu, lecz też przez usposobienie
ich i cnotliwe życie było i pozostało na zawsze żywym obrazem owocnego bardzo związku
Chrystusa z Kościołem, który jest czcigodną tajemnicą mistyczną miłości najdoskonalszej.
Jeżeli się to wszystko, Bracia Czcigodni, z baczną uwagą i żywą wiarą rozważy, jeżeli
się rzuci snop światła nadprzyrodzonego na te szczytne dobra małżeństwa, na potomstwo,
wierność małżeńską i sakrament, trzeba z głębi duszy podziwiać mądrość, świętość i
dobroć Boga, który przedewszystkiem przez czyste zjednoczenie małżeńskie tak nad
wyraz wiele uczynił i dla godności oraz szczęśliwości małżonków i dla utrzymania
i rozmnożenia rodzaju ludzkiego.
- [«] Litt. Encycl. Ad Salutem, 20 Apr. 1930.
- [«] S. August., De bono coniug., cap. 24, n. 32.
- [«] S. August. De Gen. ad litt., lib. IX, cap. 7, n. 12.
- [«] Gen. I,28.
- [«] I Tim. V,14.
- [«] S. August., De bono coniug., cap. 24; n. 32.
- [«] Cfr. I Cor. II,9.
- [«] Cfr. Eph. II,19.
- [«] Jo., XVI,21.
- [«] Litt. Encycl., Divini illius Magistri, 31 Dec. 1929.
- [«] S. August., De Gen. ad litt., lib. IX, cap. 7, n. 12.
- [«] Cod. Jur. Can. c. 1013 par. 1.
- [«] Conc. Trid., sess. XXIV.
- [«] Matth. V,28.
- [«] Cfr. Decr. S. Officii, 2 Mart. 1679, propos. 50.
- [«] Ephes. V,25,
cfr. Col. III,19.
- [«] Catech. Rom. II cap. VIII, q. 24.
- [«] Cfr. S. Greg. M., Homil, XXX, in Evang. (10. XIV,23-31, nr. 1).
- [«] Matth. XXII,40.
- [«] Cfr. Catech. Rom. II, cap. VIII., q. 24.
- [«] I Cor., V,3.
- [«] Ephes., V,22,23.
- [«] Litt. Encycl. Arcanum, 10 Febr. 1880.
- [«] Matth. XIX,6.
- [«] Luc. XVI,18.
- [«] S. August., De Gen. ad litt., lib. IX, c. 7, n. 12.
- [«] Pius VI, Rescript. ad Episc. Agriens. 11 Jul. 1789
- [«] Ephes., V,32.
- [«] S. August., De nupt. et concup., lib. I, cap. 10.
- [«] I Cor., XIII,8.
- [«] Conc. Trid., sess. XXIV.
- [«] Conc. Trid., sess. XXIV.
- [«] Conc. Jur. Can., c. 1012.
- [«] S. August., De nupt. et concup., lib. I, cap. 10.