KSIĘGA IZAJASZA
Rozdział: |1|2|3|4|5|6|7|8|9|10| |11|12|13|14|15|16|17|18|19|20| |21|22|23|24|25|26|27|28|29|30| |31|32|33|34|35|36|37|38|39|40| |41|42|43|44|45|46|47|48|49|50| |51|52|53|54|55|56|57|58|59|60| |61|62|63|64|65|66|

1 Sprawiedliwy ginie,
a nikt się tym nie przejmuje.
Bogobojni ludzie znikają,
a na to nikt nie zwraca uwagi.
Tak to się gubi sprawiedliwego,
2 a on odchodzi, by zażywać pokoju.
Ci, którzy postępują uczciwie,
spoczywają na swoich łożach.

Bałwochwalstwo Jerozolimy

3 Lecz wy zbliżcie się tutaj,
synowie wiedźmy,
potomstwo wiarołomnej i nierządnicy!
4 Z kogo się naśmiewacie?
Na kogo otwieracie usta
i wywieszacie język?
Czyż wy nie jesteście dziećmi przestępstwa,
potomstwem nieprawego łoża?
5 Wy, którzy płoniecie żądzą pod terebintami
i pod każdym zielonym drzewem,
mordujecie dzieci na ofiarę w jarach,
w rozpadlinach skalnych.
6 Gładkie kamienie potoku są twoim działem,
one to, one - twoją częścią wylosowaną.
Im też w ofierze wylewałaś płyny,
ofiarowałaś obiaty.
Czyż mam być z nich zadowolony?
7 Na górze wielkiej i wysokiej
tyś rozłożyła swe łoże,
tam też wstąpiłaś,
żeby składać ofiary.
8 Postawiłaś twój znak rozpoznawczy
za bramą i za słupami odrzwi.
Tak, z dala ode Mnie się odkrywałaś,
weszłaś i rozszerzyłaś swe łoże.
Ugodziłaś się o zapłatę z tymi,
których łoże umiłowałaś;
pomnożyłaś z nimi twój nierząd,
patrząc na stelę.
9 Udałaś się do Molocha z olejkiem,
użyłaś obficie twych wonnych olejków.
Wysłałaś daleko swych gońców,
aż do Szeolu się zniżyłaś.
10 Utrudziłaś się tyloma podróżami,
ale nie powiedziałaś: "Dosyć!"
Odnalazłaś żywotność twej siły,
dlatego nie osłabłaś.
11 Kogo się lękasz i boisz,
że Mnie chcesz oszukać?
Nie pamiętasz o Mnie,
nie dajesz Mi miejsca w twym sercu.
Czyż nie tak? Ja milczę i przymykam oczy,
a ty się Mnie nie boisz.
12 Objawię Ja twoją sprawiedliwość
i twoje uczynki nieużyteczne.
13 Gdy będziesz wołać, niech cię ocalą twe obrzydłe [bożki]!
Ale wiatr je wszystkie rozwieje,
wicher je porwie.
Kto zaś ucieknie się do Mnie, posiądzie ziemię
i odziedziczy moją Świętą Górę.

Pociecha dla pobożnych

14 Powiedzą:
"Budujcie, budujcie, uprzątnijcie drogę,
usuńcie przeszkody z drogi mego ludu!"
15 Tak bowiem mówi Wysoki i Wzniosły,
którego stolica jest wieczna, a imię "Święty":
Zamieszkuję miejsce wzniesione i święte,
lecz jestem z człowiekiem skruszonym i pokornym,
aby ożywić ducha pokornych
i tchnąć życie w serca skruszone.
16 Bo nie będę wiecznie prowadził Ja sporu
ani zawsze nie będę rozgniewany;
inaczej ustałyby niknąc sprzed mego oblicza
tchnienie i istoty żyjące, którem Ja uczynił.
17 Zawrzałem gniewem z powodu jego występnej chciwości,
ukrywszy się w moim gniewie cios mu zadałem;
on jednak szedł zbuntowany drogą swego serca,
18 a drogi jego widziałem.
Ale Ja go uleczę i pocieszę,
i obdarzę pociechami jego samego
i pogrążonych z nim w smutku,
19 wywołując na wargi ich dziękczynienie:
Pokój! Pokój dalekim i bliskim! -
mówi Pan - Ja go uleczę.
20 Bezbożni zaś są jak morze wzburzone,
które się nie może uciszyć
i którego fale wyrzucają muł i błoto.
21 Nie ma pokoju - mówi Bóg mój - dla bezbożnych.

POPRZEDNI ROZDZIAŁ (Iz 56) NA POCZĄTEK ROZDZIAŁU (Iz 57) NASTĘPNY ROZDZIAŁ (Iz 58)
POWRÓT NA STRONĘ GŁÓWNĄ POWRÓT DO MENU PISMO ŚWIĘTE